Martin Lechowicz

Bezmyślni fani Korwina

Pyknęło mi 6000 polubień na Facebook'u.

Ale natychmiast zniknęło, kiedy zacytowałem zdanie jednego polityka: "gdyby się pan znał na kobietach, to by pan wiedział, że zawsze się troszeczkę gwałci".

Przepiękne zdanie...

Zacytowałem je między innymi po to, żeby poszło sobie w cholerę jak najwięcej bezmyślnych fanatyków (wszystko jedno kogo). Wcale nie chcę, żeby mnie lubili. Bo to źle o mnie świadczy. Sugeruję, że mogę być takim samym bezkrytycznym durniem jak oni.

Dam wam przykład o co mi chodzi.

Parę dni temu ludzie z portalu poboczem.pl napisali o "paskudnej prowokacji Niemców wobec Polaków". Chodziło o to akcję magazynu "AutoBild", która polegała na zostawieniu samochodu gdzieś blisko polskiej granicy i czekaniu czy go ukradną. W samochodzie były nadajniki, dzięki którymi można było śledzić co się dalej dzieje z samochodem.

Samochód szybko i sprawnie skojono i rozparcelowano. Kawałki doszły aż do Lublina.

I teraz pytanie: kogo serwis chwali a kogo potępia?

Odpowiedź powinna być oczywista: potępia złodzieja, a chwali tego kto to wyśledził.

A wała! Serwis poboczem.pl chwali Polaków, a potępia Niemców.

Za co?

O Polakach:

  • "My sięgamy po skromne samochody dostawcze. Dlaczego? Bo jesteśmy narodem ludzi ciężkiej pracy."
  • "Czy można mu [facetowi z Lublina, co kupił kradzione części] mieć za złe, że chciał to uczynić jak najtaniej, zaopatrując się na giełdzie samochodowej?"
  • "Polak Potrafi!"

O Niemcach:

  • "co za bezczelność!"
  • "paskudna prowokacja"
  • "swoim postępowaniem wpisali się w wielowiekową tradycję paskudnych prowokacji, których dopuszczają się Niemcy wobec Polaków"

I tak sprawa "właściciel kontra złodziej" zmieniła się magicznie w sprawę "Niemiec kontra Polak". I nagle widzimy, że zły jest nie ten, kto źle postępuje, ale ten, kto stoi po złej stronie (czyli: nie naszej).

Czy z Korwinem jest inaczej?

A co się dzieje, kiedy zacytujesz kolejną głupotę, którą powiedział Janusz Korwin-Mikke? Czyja to wina, że nie wygra kolejnych wyborów?

Odpowiedź: twoja!

Bo zacytowałeś. Ergo, jesteś po złej stronie. Wyborczej, TVN-u, agentów, bandy czworga, i tak dalej. To przez ciebie znowu przegra i przez ciebie nie zbawi świata.

Z jednej strony zabawne, z drugiej irytujące.

Bo wychodzi na to, że to nie ma znaczenia, że facet, który miał dążyć do zjednania sobie wyborców, nie wiadomo po co opowiada publicznie o przyjemnościach gwałtu i powiązaniach Hitlera z niepełnosprawnymi. Ważne, że ja o tym powiem głośno!

Inaczej mówiąc, nasz bohater może pieprzyć trzy po trzy co mu tylko ślina na język przyniesie i jest bez zarzutu. A moim obowiązkiem jest udawać, że nie słyszałem 80% jego wypowiedzi - i na tym polega uczciwość!

A żeby było śmieszniej, ci sami ludzie którzy udają, że nie słyszą 80% słów swojego idola, nie przepuszczą nawet 1% słów, które powie każdy inny.

To niewiarygodne do jakiego stopnia selektywny potrafi być człowiek!

Potrafi nawet polityka, który od 20 lat próbuje sił w każdych wyborach i w żadnych nie może osiągnąć nawet 5% chwalić za osiągnięcia.

Zastanówmy się: gdybym ja przez 20 lat startował w konkursach literackich i ani razu nie zawalifikowałbym się nawet do pierwszego etapu, ale za każdym razem robił w kółko to samo i w taki sam sposób, to czy chwaliłbyś mnie za osiągnięcia? Czy raczej nazwał upartym baranem, który stracił już do reszty kontakt z rzeczywistością?

Jeżeli jesteś moim fanem - to pierwsze.

Mówiąc "fan" mam tu oczywiście na myśli tępego durnia, który nie potrafi myśleć samodzielnie i podobnie jak jego idol stracił kontakt z rzeczywistością.

Nie lubię takich ludzi i nie chcę żeby oni mnie lubili.

Piszę, gadam, śpiewam dla ludzi, którzy nie chcą mieć stron. Nie łączą się w bandy podwórkowe. Nie dostosowują rzeczywistości do swoich wyobrażeń.

Nie śpiewam dla fanatyków.

Śpiewam o fanatykach.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.