Martin Lechowicz

Bóg tchórzy

Zastanawiałem się jaką wizję Boga ma przeciętny Polak. I doszedłem do wniosku, że jest to prymitywny, pruderyjny dziadek, nieleczony psychiatrycznie, którego trzyma się w rodzinie tylko ze względu na tradycję, sentyment i "co ludzie powiedzą".

Jest to ktoś, kto się bulwersuje tym, że powiedziałeś "dupa", za to nie przeszkadza jej kiedy kradniesz i kłamiesz. Pod warunkiem, że robisz to po cichu. To ktoś, kto chwali swoje dzieci za to, że wybiły zęby pedałowi, bo pedał nie należy do stada. Najwyższym celem jest walka o lepszy świat, lepszą prawdę i dużo krzyży. To ktoś, kto najwyżej stawia słuszność sprawy, a najniżej to czy kogoś coś przypadkiem boli.

Trudno się więc dziwić, że większość Polaków nie tylko się takiego Boga zupełnie nie boi, ale nim po cichu gardzi. Postawę tą podsumowuje malownicze powiedzonko: "bo cię bozia opierdoli".

Przykro mi, że narodowe zakłamanie i wewnętrzne tchórzostwo Polaków nie pozwala im przestać robić z siebie idioty i zrezygnować raz a dobrze z chodzenia do kościoła. Ale ubzdurali sobie rodacy, że lepszy Bóg, którym się powszechnie gardzi, niż brak Boga.

Bo jaki jest taki jest - ale nasz.

Ciekawe czy to samo powiedzą kiedy dostaną, na ten przykład, raka: jaki jest taki jest - ale nasz!

Skoro hodują Boga, kościół, telewizję, polityków, to dlaczego nie mieliby hodować i raka? Że szkodzi? Że boli? A tamte rzeczy to niby nie?

A tyle miałem kiedyś optymizmu. Nigdy bym nie zgadł, że tak mało znajdzie się odważnych, którzy wolą być zdrowi i bogaci niż chorzy i biedni! Bo ileż tej odwagi trzeba w końcu?

Ale Polacy to naród tchórzy. Wyrywają się do bicia po mordzie każdego, kto się nawinie, ale przed własnym życiem uciekają bez słowa. Chcesz wiedzieć ile odwagi ma człowiek? Skonfrontuj go z jego problemami, a nie z cudzymi. Popatrz czy walczy z własnymi słabościami, zamiast wykorzystywać słabości innych. Czy sam sobie mówi prawdę, czy ucieka w iluzje i pozory.

Wielu chrześcijan liczy na coś, co nazywają "przebudzeniem". Ma to być coś w rodzaju masowego wybuchu religijności.

A ja mówię: niech nas Bóg (ten prawdziwy) broni przed takim przebudzeniem! Jedno maniactwo zamieniać na drugie? Zamiast jednego ogłuszającego wrzasku inny ogłuszający wrzask? Nie, dziękuję.

Ja wołam o ciszę.

Ciszę, w której każdy popatrzy uważnie w lustro.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Dlaczego wierzę w Boga 30

Jedno z najpopularniejszych pytań towarzyskich w Polsce brzmi: "na kogo głosujesz".

Innym, równie popularnym zagadnieniem jest "czy Bóg istnieje".

Wiele osób dziwiło się głośno, kiedy odkrywali, że mam taki a nie inny stosunek do Boga, a zdziwienie było tym większe, że ewidentnie mam mózg. I nawet go używam. Jak to więc możliwe, że jako gorący zwolennik mózgu nie jestem ateistą? ...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.