Martin Lechowicz

Co jest w czarnych workach?

Za oknem pojawiły się tajemnicze czarne worki.

Ludzie koło nich przechodzą, i nikt nie zwraca uwagi. Co za znieczulica! Nie tylko znieczulica, ale wręcz głupota. Przecież tam mogą być pieniądze!

Może tam też być trup. Albo kilka. Kształt się mniej więcej zgadza, jeżeli przyjać, że są poćwiartowane. Tymczasem wszyscy spokojnie przechodzą i nikt nie zawiadamia policji. A przecież istnieje uzasadnione podejrzenie! Rzekłbym, że nawet bardziej uzasadnione niż to, które zmusza policjantów, żeby przeszukiwali co drugiego licealistę na ulicy, bo wygląda tak, jakby mógł mieć broń, a nawet - niech go ręka boska broni - marihuanę. A tutaj mamy czarne worki - też wyglądają jakby w środku coś było. Nie wiadomo co. A skoro nie wiadomo co - należy prewencyjnie założyć najgorszy możliwy scenariusz.

I dochodzimy do kwestii oczywistej: w czarnych workach jest naturalnie bomba. Dokładniej mówiąc, parę kilo trotylu z zapalnikiem czasowym. To skandal, że polska policja nie reaguje - w Wielkiej Brytanii już dawno by przyjechała grupa antyterrorystów. A w Polsce co? Możemy liczyć tylko na to, że zapalnik się zepsuł.

W Polsce wszystko nawala. W tym nasza cała nadzieja.

Tak naprawdę nie wiadomo co jest w czarnych workach. Boję się podejść i sprawdzić. Wczoraj w nocy grałem w grę "Amnesia" i jak otworzyłem szafkę, to ze środka wyleciał szkielet. Przestraszyłem się bardziej niż wtedy, kiedy w grze Half-Life skoczył mi na twarz zmutowany pająk. Po tym szkielecie z szafy nie podejdę do czarnych worków. W środku też może być szkielet.

Jeżeli ktoś ma bardziej realistyczne koncepcje tego co się znajduje czarnych workach, niechaj pisze w komentarzu.

Ja idę dalej grać w Amnezję.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Sklepik

Wejdź do sklepiku i kup sobie coś fajnego do czytania! A jak już masz to kup drugie. Na prezent.

Napój Anonków 37

Jacek Kaczmarski napisał książkę "Napój Ananków".

Ja piszę wpis blogowy pod tytułem "Napój Anonków".

Co zrobić - jakie czasy, tacy bardowie. I takie teksty.

Od paru tygodni przeżywam nowe, ciekawe doświadczenia związane ze społecznością... eee... to nie jest dobre słowo. Prędzej: z bandą. Ale nawet banda ma jakiś porządek...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.