Martin Lechowicz

Dreambook

Dawno dawno temu miałem nadzieję, że Facebook stanie się takim miejscem, gdzie będę miał w jednym miejscu wszystkie najciekawsze informacje z kraju i ze świata.

Teraz już wiem, że Facebook jest miejscem, gdzie mam w jednym miejscu tłum ludzi, którzy nie mają absolutnie nic do powiedzenia. Ludzi, dla których szczytem kreatywności jest urodzić dziecko i informować świat o kolejnych fizjologicznych osiągnięciach jego organizmu.

Niestety, "mój syn właśnie nauczył się pierdzieć" nie jest tą informacją, na którą liczyłem, że powita mnie o poranku.

Z punktu widzenia socjologii Facebook pozwolił nam więc odkryć ponownie to, co tak kiedyś zaskoczyło Stanisława Lema: że świat składa się głównie z idiotów. Teraz dodatkowo wiemy, że są to nudni idioci.

Przy okazji możemy sobie lepiej uświadomić jak przerażająco głupim systemem jest demokracja.

Technologia się rozwija - w odróżnieniu od ludzi - a ja dalej po staremu czytam o poranku gazety. A i tak coraz trudniej przychodzi znaleźć takie, z których po odfiltrowaniu sensacyjnego syfu, durnych plotek i czystej głupoty, zostaje coś co starczy na 5 minut czytania.

Żeby więc podnieść poziom Facebooka proponuję: publikujmy swoje sny!

Kiedy mózg ma okazję uwolnić się spod kontroli swojego właściciela, pokazuje na co go stać. I tak powstaje sen.

Na przykład dzisiaj mi się śniło, że byłem gdzieś w Rosji. I w tej Rosji był Mount Everest. Stwierdziłem, że skoro jestem tak blisko najwyższej góry świata, to sobie tam wejdę. Ale nie musiałem się wspinać, bo okazało się, że jedzie tam autobus. Wsiadłem i pojechałem. A jak wysiadłem to postanowiłem zjechać na tyłku na sam dół. Bardzo przyjemna jazda.

Na dole spotkałem jakiegoś ruskiego, który narzekał że nie wie co ze sobą zrobić w życiu. To ja mu mówię - po rosyjsku w tym śnie mówiłem - że przecież niech zostanie przewodnikiem po Mount Everest. Oczywisty pomysł na biznes.

Ruski się ucieszył i zaraz się zabrał się do szukania turystów, a ja poszedłem szukać autobusu, żeby sobie znowu zjechać na dupie z Mount Everest na dół.

Co ten sen znaczy? Cholera go wie. Ale fajny był.

A tobie co się śniło?

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.