Martin Lechowicz

Euro

Podczas kiedy cały świat zastanawia się nad tym czy waluta euro ma szanse na przetrwanie, rząd polski zastanawia się nad tym kiedy wprowadzić euro w Polsce.

Nie "czy". "Kiedy".

Tak, jakby to było oczywiste.

No ja rozumiem, że skoro się wykupiło wycieczkę na Titanicu, to żal wyrzucać bilet. To rozumiem.

Tyle że statek już zdążył przywalić w górę lodową i właśnie załoga się zastanawia ile jeszcze można poczekać zanim się powie o tym pasażerom. A my się zastanawiamy teraz nad tym, czym tu najszybciej dolecieć do tego Titanica, bo nam rejs przepadnie?

Wśród europejskich krajów, które zamieniły własną walutę na euro, jest niższy wzrost gospodarczy i wyższe bezrobocie. Już nawet niemieccy ekonomiści mówią, że Grecja powinna wrócić do własnej waluty. Euroentuzjasta Marek Belka stracił właśnie entuzjazm do eurowaluty. A my co? Dalej swoje, jak te owce! Skoro losem prawdziwego Europejczyka jest bezrobocie i zasiłek, to my też, my też!

Czy naprawdę aż tak nam żal tego biletu?

Tymczasem opowiadanie w nieskończoność o wzroście cywilizacyjnym Europy najwyraźniej daje wyniki, bo ponoć według badań CBOS-u 45% Polaków popiera ratyfikację przez Polskę paktu fiskalnego. A ponad połowa popiera większenie kontroli nad budżetami państw członkowskich przez instytucje unijne.

Jednocześnie 32% ankietowanych uważa, że w najbliższych latach strefa euro się skurczy albo rozpadnie, a tyle samo, że się nie polepszy.

Ludzie, co tu się dzieje? Polacy jednocześnie uważają, że euro nie ma przyszłości i jednoczśnie chcą do niego dołączyć? I zrozum tu Polaka.

A może po prostu Polacy tak bardzo lubią towarzystwo, że dadzą się utopić za to, żeby choć przez chwilę móc się poczuć "prawdziwym europejczykiem"?

Jest jeszcze inne wytłumaczenie. Perwersyjne. No bo wiecie, jak będzie euro, to przecież łatwiej się przemieszczać po Europie. Po prostu: większość postanowiła pieprznąć tym wszystkim i wyjechać z Polski. A z euro w kieszeni zawsze trochę łatwiej.

W sumie jakbym miał wybór między lotem Tu-154 a rejsem Titanic'iem, to bym się też długo nie zastanawiał.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Historia solidarnej Europy 23

Wczoraj nastąpiło ważne wydarzenie, od którego może zależeć to, czy za parę lat będziemy sobie żyli w miarę wygodnie czy będziemy w głębokiej dupie. To znaczy: w biedzie.

Otóż najsilniejsza gospodarka Europy, Niemcy, nie zdołała sprzedać 10-letnich obligacji. Czyli inaczej mówiąc: ci, którzy mają pieniądze, nie chcieli ich niemieckiemu rządowi dać...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.