Martin Lechowicz

Głos z Paczkomatu

Nic mi tak nie działa na nerwy jak Głos z Paczkomatu.

Za każdym razem jak odbieram paczkę w paczkomacie dostaję szału.

W książce "Teoria Portali" opisałem urządzenie, które się nazywa "Optymista". Urządzenie to było zrobione z praktycznie niezniszczalnego tworzywa, albowiem każdy kto spędził parę chwil z Optymistą dostawał ochoty, żeby zniszczyć.

Głos z Paczkomatu to taki Optymista.

Jak tylko usłyszę to radosne trajkotanie o porannej kawusi, o tym czy już po obiadku i czy może dupkę podetrzeć, tracę panowie. Ostatnio zacząłem już krzyczeć: "shut the fuck up!" Głośno. Coraz głośniej. Boję się co zrobię następnym razem.

Szczerze nienawidzę tego idiotycznego entuzjazmu w głosie, tego zdrabniania, międlenia, certolenia, miętoszenia i memłania, tej wyćwiczonego latami reklam radości ze świeżego oddechu, mięciutkiego papieru toaletowego i czystej podpaski.

To ja już naprawdę wolę usłyszeć, że jedzie mi z ryja i mam brudną dupę. Wolałbym, żeby zamiast "jak tam kawusia i obiadek" Głos z Paczkomatu powiedział: "bierz pan paczkę i spierdalaj, bo kolejka jak skurwysyn".

Że wulgarnie? Może.

Ale sto razy bardziej wolę wulgarnego człowieka niż przesłodzony automat.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Elektro-sklepik

Wspieraj barda! E-booki i piosenki, każda piosenka za złotówkę. Tanio jak Chinach!

Starość 12

Słyszałem wiele razy jak ludzie mówili: "chciałbym się z tobą zestarzeć". Tak powiada on do niej albo ona do niego, kiedy chce, żeby było romantycznie. I żeby dać do zrozumienia, że jest to romantyczność długodystansowa.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.