Martin Lechowicz

Ja, chrześcijański prymityw

Istnieje w chrześcijaństwie coś takiego jak "komunia", ewentualnie "wieczerza pańska". To taki mini-rytuał, który polega na tym, że chrześcijanie, jak się razem spotykają to piją wino i jedzą chleb. Jezus powiedział, żeby tak robić na pamiątkę tego co zrobił.

I to jest, jeżeli trzymać się Biblii, jedna z dwóch rytualnych rzeczy, którą wprost kazał swoim uczniom robić. Drugą jest chrzest.

Sens tego wspominania śmierci wodza chrześcijan jest taki, żeby wśród tej całej chrześcijańskiej radości nie zapomnieć do reszty o tym co poważne.

Niestety w praktyce okazało się, że chrześcijanie robią wszystko na odwrót. I teraz wychodzi na to, że ten chleb z winem nie ma większego sensu, bo chrześcijanie bardziej potrzebują wśród tej całej chrześcijańskiej powagi nie zapomnieć o tym, że mieli się generalnie cieszyć.

W Biblii w listach jest wielokrotnie powtarzane: "radujcie się", "zawsze się radujcie", "bez przerwy się radujcie" i tak dalej. Jezus to w ogóle kazał być beztroskim jak ptaszki i kwiatki: nie przejmować się co będziemy jeść, pić i gdzie mieszkać. Starczy, że Bóg się przejmuje. A my to się mamy cieszyć przede wszystkim.

Chrześcijanie stwierdzili jednak, że to jakieś takie głupkowate chodzić wszędzie z zębami na wierzchu. A nie troszczyć się o wszystko, to z kolei nieodpowiedzialne i niegodne. Chrześcijaństwo to wszak poważna sprawa i trzeba podejść jak dorosły. Dumać trzeba, rozkminiać, analizować. Uprawiać introwertyczną introspekcję. W emocjach się nurzać głębokich. Grać na strunach duszy muzykę w tonacjach molowych, wyciskać bogate septymy i wzruszające subdominanty. A nie jak jakiś prymityw Lechowicz wszystko na trzech chwytach durowych i cha cha cha z byle czego.

No sorry, panowie chrześcijanie, ale my z Jezusem mamy inne zdanie. My, prymitywy, lubimy się cieszyć. Tak zwyczajnie.

Dlatego jeżeli ktoś z was wpadnie kiedyś do mnie w piątek wieczorem na cotygodniowy Szabat u Martina, to niech się spodziewa ogólnej wesołości. A chleb z winem są właśnie po to, żebyśmy w tym cieszeniu się ze wszystkiego, nie zapomnieli niechcący o tym co ważne.

Bo współczesny chrześcijański bigos składa się głównie z mięsa, gdzie wrzucono trochę kapusty. A ja jednak wolę ten bigos, który składa się z kapusty, do której wrzucono trochę mięsa.

Taki to ze mnie prymitywny chrześcijanin.

Wesołego szabatu.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Wyzwanie

Wyzwania. Zaskakujące. Codziennie i za darmo.

Sprawdź czy dasz radę!

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.