Martin Lechowicz

Je ne suis pas Charlie

Dwóch ekstremalnych radykałów zamordowało we Francji w imię Allaha pracowników redakcji Charlie Hebdo.

Charlie Hebdo to takie polskie "Nie" tylko bardziej dosadne. Allah to taki bóg. Ekstremalny radykalizm to taki kretynizm.

W związku z tragedią wszyscy postanowili poczuć się lepiej. Jak to przy tragedii.

Połowa zbiera się do kupy i pozuje z karteczkami "jestem Charlie", bo to modne. Wielu z nich zapomniało tymczasowo o tym jakie obrzydzenie czuli na widok co bardziej dosadnych rysunków jakie w tym piśmie widywali, i zmieniwszy zdanie okrzyknęli ich świętymi.

Druga połowa zażarcie dyskutuje między sobą na temat tego, czy za zło świata odpowiada bardziej islam, czy w ogóle religia. Krzyczą w internecie, że trzeba tępić, wyrzucać, lekceważyć i poniżać ludzi religijnych, bo to najlepiej rozwiąże problem tępienia, wyrzucania, lekceważenia i poniżania. Niektórzy próbują pokazać, że są mądrzejsi i przypominają, że katolicyzm też produkuje ekstremistów.

Jak mówię, każdy chce się poczuć lepiej.

Ja nie napiszę "Je suis charlie" z tego samego powodu, dla którego nie napisałbym "Jestem Jerzy Urban". Nawet gdyby go zamordował jakiś idiota za to, że prześladuje kościół.

Nic nie usprawiedliwia mordowania publicystów. Stanę w obronie wolności wyrażania własnych poglądów nawet największego śmiecia, ale to jeszcze nie powód ogłaszać "jestem śmieciem".

Do tych co znaleźli sobie okazję, żeby udowadniać za co kogo należy nienawidzić, też nie dołączę. Raz, że czyniłoby to ze mnie człowieka o takiej samej prymitywnej mentalności jak ci, których głośno potępiam, a dwa, że nie ma potrzeby - bo nic tak nie odstrasza do religii jak bezsensowne mordowanie ludzi w imię tej religii.

Ja nie potrzebuję poczuć się lepiej. Czuję się wystarczająco dobrze.

Sprawa jest oczywista, dyskutować nie ma tak naprawdę o czym. Ludzie zapłacili za wolność demonstrowania własnych przekonań, tak jak płacili od początku świata. Tak było i będzie. Gdzieś znalazło się dwóch prymitywów, którzy własne uprzedzenia i nienawiść owinęli w sztandar religii. Czy to pierwszy raz ludzie wmówili sobie, że mordowanie bezbronnych jest czymś szlachetnym? Czy tylko religią zasłaniają sobie ludzie zgniliznę własnej duszy?

W dłuższym przebiegu szanse przeżycia każdego z nas dążą do zera. Wykorzystajmy swój czas lepiej niż łażąc za stadem lub tracąc czas na nienawidzenie innych.

Rzekłem,
Martin Lechowicz

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Wyzwanie

Wyzwania. Zaskakujące. Codziennie i za darmo.

Sprawdź czy dasz radę!

Marsz - za kim jestem? 19

"Jaką masz opinię o samym marszu i blokadzie? Którą ze stron, bardziej lub mniej, popierasz?" - takie pytanie dostałem mailem.

Marsz Niepodległości 11 listopada 2011 roku w Warszawie przeszła do historii jako wiekopomna chwila. Ci, którzy nie widzieli filmu "Czarny Czwartek", mogli zobaczyć te same sceny na ulicach. Brakowało tylko, żeby kogoś zabili i nieśli go potem na drzwiach pod pomnik Dmowskiego śpiewając "Janek Wiśniewski padł"...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.