Martin Lechowicz

Jezus na FB

Facebook usunął mój ostatni wpis i zablokował mnie na 3 dni.

To nie pierwszy raz

Według administratorów Facebooka od tego czy pisze się prawdę czy nie, czy jest z tekstu pożytek czy nie, o wiele ważniejsze jest to, żeby nikt nie powiedział: "jestem oburzony". Uciekają, chociaż nikt ich nie goni, pilnują chociaż nikt ich nie zmusza. Mówiłem, że to naród tchórzy. Korporacji dotyczy to w takim stopniu jak jednostek.

Wolność słowa to - przypominam - prawo do powiedzenia drugiemu tego, czego nie chce usłyszeć. Czego w tym zdaniu nie rozumiecie? Jeżeli odbieracie prawo mówienia jednym tego, czego inni nie chcą słuchać, to nie można mówić o jakiejkolwiek wolności słowa.

Gdyby Jezus publikował na Facebooku dostałby bana w tydzień.

Jestem w dobrym towarzystwie.

Co zrobić? Problem z Facebookiem jest taki, że wszyscy są na Facebooku. Inaczej dawno by mnie tam nie było. Zresztą jak tak dalej pójdzie to tak się to skończy.

Jeżeli ktoś chciałby poczytać coś ciekawszego niż "zjadłem dziś zupę, ale nie powiem jaką, żeby nikogo nie obrazić" to tylko na moim blogu. Czyli tutaj.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Dać w pysk jak Jezus 22

Miałem napisać o czym innym, ale jestem pissed off, jak to mówią. Na chrześcijan, tym razem.

Uściślając: jestem wkurzony na tych, którzy określają sami siebie jako chrześcijanie. Zaczynam mieć duże wątpliwości czy nawet przy dużej ilości dobrej woli da się ich tak nazwać.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.