Martin Lechowicz

Kolejni obrońcy wiary ojców

Dostałem tydzień temu informację z biura prasowego Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy zatytułowaną "Protest". Specjalnie mnie to nie dziwiło, bo co drugi ich mail to jakiś protest. Tym razem dotyczy on reklam ateizmu, za które ktoś zapłacił i porozwieszał w miastach.

Zaczyna się tak:

(1) W Polsce uderzono w Dekalog. (2) Jest on dla człowieka wierzącego rzeczą najświętszą, stanowiącą o ludzkiej moralności. (3) To według Dekalogu człowiek rozlicza się z Bogiem. (4) W Dekalogu, czyli w dziesięciu przykazaniach Bożych, człowiek słyszy głos swojego sumienia, który jest głosem Boga w każdym z nas.

Dalej czytać nie warto, zważywszy, że każde z pierwszych czterego zdań tekstu mówi nieprawdę.

Bo:

  1. Reklama ateizmu nie uderza w żaden Dekalog, tylko dotyczy kwestii wiary albo niewiary w istnienie Boga. To chyba jasne, że ateistów nie mogą interesować przykazania Boga, który nie istnieje.
  2. Każdy człowiek, który ma blade pojęcie o tym co Biblia mówi o chrześcijaństwie, wie, że to Bóg jest najświętszy, nie przykazania. Poza tym oprócz dziesięciu przykazań Dekalogu istnieje w Biblii ponad trzysta innych. I jeżeli już ktoś chce uznać je za najwyższą świętość, to należy wtedy mówić "Tora", a nie "Dekalog". I wtedy to się nazywa "judaizm" a nie "chrześcijaństwo".
  3. W chrześcijaństwie człowiek rozlicza się przed Bogiem nie według Tory ani tym bardziej Dekalogu, ale według faktu przynależności do Jezusa. To jest samo sedno chrześcijaństwa, sam jego fundament, najbardziej kluczowa zasada. Jak ktoś o tym nie wie i nie żyje według tej koncepcji, to nie jest w ogóle chrześcijaninem! Przynajmniej nie według Biblii.
  4. Jakiż to głos sumienia mógłby powiedzieć "będziesz świętować sobotę"? Albo "nie będziesz czynić rzeźb i obrazów, żeby się im kłaniać"? Sumienie o tym akurat nic nam nie mówi, bo to nie wynika z prawa naturalnego. A oba przykazania są przecież wśród tych dziesięciu.

    Przy okazji: jeżeli ktoś ma wątpliwości, co do tego drugiego i stanowczo twierdzi, że nie ma takiego przykazania w Dekalogu, to niech najpierw sprawdzi sobie w oryginale - czyli w Biblii. Znajdzie to w Księdze Wyjścia (druga w kolejności), rozdział 20, albo Powtórzonego Prawa (piąta), rozdział 5. Tak, znam namiary na pamięć. Nie, nie całej Biblii na pamięć znam. Po prostu pamięta się to, czego się często używa.

Nikogo to już pewnie nie dziwi, że ci, co najbardziej krzyczą w obronie chrześcijaństwa najmniej o nim wiedzą. Ale ten incydent jest ciut bardziej żenujący, z powodu tego, że to przecież dziennikarze.

Wiemy jaki jest poziom dziennikarstwa w Polsce, ale mimo wszystko protestowanie w obronie czegoś, o czym się bladego pojecia nie ma i pisanie uzasadnień, które są jedną wielką brednią, robi wrażenie. Z pewnością nie o takie wrażenie chodziło. No ale takie jest.

A po drugie, może by chociaż jakieś pozory obiektywizmu, rzetelności, dystansu zachować?

Prawo prasowe stwierdza w Art. 12, punkt 1:

Dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.

 

Może i stwierdza naiwnie, ale nie bez sensu. Bo przecież każdy czytelnik oczekuje od dziennikarza właśnie takiego postępowania.

Skoro więc dziennikarze z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy publikują rzeczy nieprawdziwe, nierzetelne, nie sprawdzone, to jak tu nie uznać ich za stado baranów, za lebiegi leniwe, za fanatyków religijnych, poważnie niedouczonych?

Mniejsza z tym, że występują przeciwko wolności słowa, wolności wyboru i wolności głośnego wyrażania poglądów. Mniejsza, że sprzeciwiają się zasadzie wolności religijnej (w tym prawa do nie wyznawania żadnej religii). Mniejsza o to, że kompletnie nie zrozumieli o co reklamodawcom-ateistom chodziło.

Ale to, że wojujący dziennikarze-katolicy nic z chrześcijaństwa nie rozumieją, że to co mówi Biblia mają w nosie, a chcą bronić Boga - to już jest naprawdę dyskwalifikacja.

 

Jak ktoś ma ochotę przeczytać całość informacji prasowej KSD, to wklejam poniżej:

 

Protest Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy przeciwko ateistycznym billboardom

W Polsce uderzono w Dekalog. Jest on dla człowieka wierzącego rzeczą najświętszą, stanowiącą o ludzkiej moralności. To według Dekalogu człowiek rozlicza się z Bogiem. W Dekalogu, czyli w dziesięciu przykazaniach Bożych, człowiek słyszy głos swojego sumienia, który jest głosem Boga w każdym z nas. Dekalog zaczyna się od słów: „Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. 1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną...”. I oto bluźniercy w kontekście przykazań Dekalogu wpisują: „Nie wierzę” oraz na innym billboardzie: „Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam”, czyli naruszają świętość Dekalogu, znieważając go. 5. Nie zabijaj, 7. Nie kradnij to kolejne wartości Dekalogu przywoływane na billboardach, aby poniżyć wartość najważniejszą jaką jest wiara.

Ludzi, którzy niszczą pomniki w odbiorze społecznym określa się mianem wandali, ludzi złej woli. Co najmniej wandalizmem trzeba zatem nazwać owo wkroczenie współczesnych ateistów w świętość Bożego prawa oraz przekroczenie granicy wolności wyznania. Jako członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy w Częstochowie, tak właśnie odbieramy akt, który zaistniał w obrażających samego Boga billboardach. Są one znakiem niedopuszczalnego wtargnięcia w przestrzeń Dekalogu oraz naszej wolności wyznania przez tych, którzy nie liczą się ani z Bogiem ani z drugim człowiekiem.

Sprzeciwiamy się takiemu traktowaniu chrześcijańskiego orędzia, którym jest Dekalog, ważny zresztą nie tylko dla religii chrześcijańskiej, ale także dla religii Izraela. Mamy nadzieję, że ludzie wierzący dadzą wyraz swemu oburzeniu wobec krzywdzenia samego Boga i naszej wiary i jeszcze głębiej oddadzą się Bogu, który jest miłosierny. Jednocześnie wzywamy całe społeczeństwo Częstochowy, a także Polski, by ataki szatańskie, które zaistniały na naszych ulicach w Roku Wiary, były zdecydowanie odrzucone przez katolickie społeczeństwo w ojczyźnie bł. Jana Pawła II. Nie mogą ateiści, którzy stanowią zdecydowaną mniejszość wśród ogromnej rzeszy polskich katolików, obrażać naszych uczuć religijnych poprzez publiczne znieważanie Dekalogu. Chcemy, aby Polska była państwem prawa, w którym obowiązuje pełen szacunku stosunek do wiary i wszystkiego, co święte dla nas, wierzących Polaków.

Mariusz Książek – prezes Zarządu Oddziału Częstochowskiego KSD

ks. dr Marek Łuczak – zastępca Prezesa Zarządu Oddziału Częstochowskiego KSD

Anna Ludwig – sekretarz Zarządu Oddziału Częstochowskiego KSD

Katarzyna Kalinin – skarbnik Zarządu Oddziału Częstochowskiego KSD

ks. inf. Ireneusz Skubiś – członek Zarządu Oddziału Częstochowskiego KSD

Lidia Dudkiewicz - członek Zarządu Oddziału Częstochowskiego KSD

Za Zarząd Główny Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy - ks. dr Bolesław Karcz

 

 

 

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Dlaczego wierzę w Boga 30

Jedno z najpopularniejszych pytań towarzyskich w Polsce brzmi: "na kogo głosujesz".

Innym, równie popularnym zagadnieniem jest "czy Bóg istnieje".

Wiele osób dziwiło się głośno, kiedy odkrywali, że mam taki a nie inny stosunek do Boga, a zdziwienie było tym większe, że ewidentnie mam mózg. I nawet go używam. Jak to więc możliwe, że jako gorący zwolennik mózgu nie jestem ateistą? ...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.