Martin Lechowicz

Korwin z Korwin w Korwinlandzie

Właśnie się dowiedziałem: Korwin założył nową partię!

Nowa partia nazywa się Korwin.

Zatkało mnie. Ale po chwili stwierdziłem, że megalomania megalomanią, ale przynajmniej uczciwie. W końcu wszystkie partie w Polsce są albo wodzowskie albo ich nie ma.

Ech, gdyby wszyscy poszli za tym przykładem! Byłby porządek. PO by się nazywało "Tusk" (przepraszam, teraz już "Kopacz"), a PiS "Jarek". O, i jaki skróty można fajne wymyślać! Na przykład: JA Rządzę - Elektorat Klaszcze. Pasuje.

Plus tego wszystkiego jest taki, że chyba nikt mnie więcej nie zapyta czy popieram nową partię Korwina. Ciągle mi zadawali takie pytanie, bo partia Korwina jest zawsze nowa.

No teraz odpowiedź jest już chyba tak oczywista, że nie będą pytać. Naprawdę ktoś uważa, że popierałbym partię wodza, której nazwą, celem i programem politycznym jest on sam?

Nawet Hitler nie wpadłby na pomysł, żeby nazwać partię "Hitler"...

Kto wie, może jak i ta partia się rozleci, to w następnej członkowie będą mieć obowiązek zmienić nazwisko na "Korwin"? A w kolejnej obowiązek nazywania dziecka płci męskiej "Janusz"? A w ostatniej programem partii będzie zmiana nazwy kraju z "Polska" na "Korwinland".

Ludzie, litości... Poglądy poglądami, ale jak ktoś jeszcze może traktować tego faceta poważnie?

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Nowa Metoda Naukowa 17

Nauka mnie fascynuje.

Najbardziej fascynuje mnie w niej to jak przekonująco brzmią kompletne niedorzeczności, kiedy są oparte na metodzie naukowej.

I nie chodzi mi tu o starą dobrą metodę naukową Poppera, która była zbiorem zasad gwarantujących dochodzenie do prawdziwych wniosków, zasad, że każda teoria musi być falsyfikowalna, poparta powtarzalnymi eksperymentami i tak dalej...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.