Martin Lechowicz

Ludzie prezesa

W październiku czeka nas wojna domowa. Zapowiedział ją Korwin z partii KORWiN, mówiąc: "jeżeli październikowe wybory parlamentarne będą sfałszowane, to moi ludzie wyjdą na ulicę i rozwalą ten rząd".

W rzeczywistości powiedział coś bardziej zbliżonego do "moi ludzie wyjdą na ulicę i zni... zni... roz... rozwalą ten... ten... ten... ten... ten rząd", ale w druku nie wyglądałoby to zbyt dobrze. I nie emanowałoby już tą zdecydowaną, męską siłą, którą tak uwielbiają XIX-wieczne kobiety.

Nasuwa się więc pytanie: kto ludziom prezesa wypisze usprawiedliwienia do szkoły?

Otóż nie jest to problem. Z pewnych źródeł wiem, że sztab wyborczy Korwina z KORWiNa siedzi już od stycznia i wypisuje. Dzwonią też do rodziców z prośbą o pozwolenie:
- Czy Janek mógłby wyjść w październiku na podwórko i obalić z nami rząd? Obiecujemy, że założy szalik.

Projekt jest prosty, genialny i realny. Z tego zresztą prezes słynie: z realizmu i genialności. No bo same plusy: sąd dla nieletnich niewiele takiemu bojownikowi może zrobić. Z pracy go nie wyrzucą, bo żadnej nie ma. Mieszkania mu nie zabiorą, bo mieszka u mamy. Wiadomo też, że najlepsi żołnierze to tacy, na których w domu nie czeka kobieta - czyż nie idealnie pasuje do profilu ludzi prezesa?

Co prawda walczyć nie mają czym i oddech trochę krótki po codziennym przesiadywaniu w internecie, ale od czego kuc? Jak sto tysięcy ludzi prezesa dobrze łbem zawinie to wywołają tornado. A jak to się nie uda, to obrzucą posłów pryszczami. Co, niemożliwe? Z Korwinem wszystko jest możliwe!

Kuce w dłoń, bracia korwiniści, pryszcze w górę! I hajda na sejm! Krul będzie nam hetmanił! Osobiście! Znajdzie czas na wszystko, bo śpi dwie godziny na dobę. Niektórzy nawet mówią, że minus dwie. Co, niemożliwe? Z Korwinem wszystko jest możliwe!

Tak, wojna domowa w październiku jest w zasadzie pewna. Tym bardziej, że wybory będą sfałszowane z całą pewnością. Przypominam młodszym czytelnikom po czym poznać, że wybory były sfałszowane: po tym, że Korwin dostał mniej niż 5% poparcia. To dowód na fałsz, bo przecież w internecie ma takie poparcie, że już od 10 lat jest nieformalnym prezydentem internetu.

Kupujcie konserwy, cukier i makaron, w październiku internet rusza do boju!

Ja będę na nich czekać. Z mikrofonem. I nagrywać okrzyki: "unsub! unlike! dis!", od których rząd zadrży.

Tak jak własnie drży mój brzuch.

Ze śmiechu.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Elektro-sklepik

Wspieraj barda! E-booki i piosenki, każda piosenka za złotówkę. Tanio jak Chinach!

Marsz - za kim jestem? 19

"Jaką masz opinię o samym marszu i blokadzie? Którą ze stron, bardziej lub mniej, popierasz?" - takie pytanie dostałem mailem.

Marsz Niepodległości 11 listopada 2011 roku w Warszawie przeszła do historii jako wiekopomna chwila. Ci, którzy nie widzieli filmu "Czarny Czwartek", mogli zobaczyć te same sceny na ulicach. Brakowało tylko, żeby kogoś zabili i nieśli go potem na drzwiach pod pomnik Dmowskiego śpiewając "Janek Wiśniewski padł"...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.