Martin Lechowicz

Matura to bzdura

Niedawno pisałem co sądzę o polskim państwowym przymusowym systemie edukacji. Właściwie to samo co o każdym przymusowym i państwowym systemie: że nie może działać dobrze.

A właśnie ukazał się kolejny odcinek programu "Matura to bzdura", gdzie występuję ja. Dla tych co nie wiedzą: "Matura to bzdura" to cykliczny video-program, w którym Kuba Jankowski pyta ludzi na ulicy o rzeczy, które każdy maturzysta wiedzieć powinien. I jak łatwo się domyśleć - całkiem spora ilość nie wie. O czym to świadczy?

Dobre pytanie.

Może o lenistwie i poziomie intelektualnym maturzystów? Może o poziomie edukacji w Polsce? A może o tym, że uczy się w szkołach takich bzdur, że uczyć się ich nie warto? A może o tym, że Kuba jest tendencyjny i zadaje celowo takie pytania, żeby ludzie wyszli na debili?

Każdy może mieć własne zdanie. Mnie się ten program podoba.

Nawiasem mówiąc, Bóg jeden raczy wiedzieć dlaczego żadna telewizja tyłka nie ruszyła, żeby ten program inkorporować u siebie. Z tego co wiem, "Matura to bzdura" jest dostępna tylko w internecie - i po prawie pięćdziesięciu odcinkach jest wciąż bardzo, bardzo popularna.

A teraz możecie ocenić sami czy w tym odcinku wyszedłem na idiotę czy nie:

Jak chcecie zostawić opinię, pozdrowić prowadzącego albo babcię to można to zrobić na tej stronie.

A przy okazji, nagranie powstało z powodu jednego z licznie występujących na drodze wojewódzkiej 666 zbiegów okoliczności. Było to tak: idę sobie plażą, patrzę, a tu stoi Kuba, który właśnie skończył nagrywać ludzi. I woła: "Martin!" To osobliwe zdarzenie, kiedy spotkają się na żywo dwie osoby robiące coś bardziej znanego w internecie. Mam dziwne wrażenie, że tacy ludzie się przyciągają i choćby nie wiem co robili, ostatecznie muszą się gdzieś kiedyś spotkać.

Kuba na żywo wydziela z siebie tyle pasji, inicjatywy, pracowitości i odwagi, że życzyłbym tego każdemu. W tym i sobie.

Co potwierdza tylko moje przekonanie, że nie chodzi o to, żeby mieć znajomości, warunki, pieniądze, kontakty... Ważne kim się jest. Jakim się jest. I nie ma siły, żeby nie wypłynąć na górę, niczym bąk w wannie. Zwłaszcza w świecie miernot, w którym przyszło nam żyć.

Pracuj więc nie nad ty,m żeby mieć więcej - ale żebyś ty był większy. A reszta przyjdzie sama. Przy okazji.

* * *

Ogłoszenie na koniec: dziękuję wszystkim, którzy się zgłosili do korekty zbiorku opowiadań. Nie spodziewałem się, szczerze mówiąc dużego odzewu - a tymczasem pojawiło się 10 osób.

Potrzebuję tylko 2 albo 3 korektorów, więc już się nie zgłaszajcie. Naprawdę, trudno nie nabrać optymizmu widząc, że wśród mówiących po polsku, jest wciąż tak duży odsetek ludzi z inicjatywą i chęcią do działania. A może to ja takich przyciągam? W obu przypadkach - to bardzo optymistyczne!

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.