Martin Lechowicz

Muchy i owce

Wyborcza wyliczyła ile zarabiają ci, co żyją z internetu.

Czy to dużo to mało to wszystko jedno, życzę im jak najwięcej, ale zastanowiło mnie co właściwie robią ci wszyscy ludzie.

I wychodzi mi, że większość zajmuje się hodowlą owiec.

Blogi, videocasty, komiksy, profile na Facebooku - to wszystko istnieje, mam wrażenie, tylko po to, żeby doić krowy. Żeby łapać dzikie konie i zmieniać je sprawnie w kabanosy. Żeby przerabiać ludzi na hamburgery i sprzedawać je innym ludziom. Albo tym samym. Wszystko jedno.

Jeden pisze pierdołowate teksty na profilu firmy Facebooka, ale przecież nie zależy ani na tym o czym pisze ani na tej firmie.

Drugi pisze krótkie tekściki o talerzykach ze wzorkiem w rumianki, które wyrzyguje w świat, żeby potem ktoś inny po wpisaniu w Google "talerzyk z rumiankiem" wszedł akurat na tą stronę a nie inną.

Trzeci prowadzi bloga, ale nie dlatego, że jest wyjątkowym człowiekiem i ma coś do powiedzenia, tylko dlatego, że wie jak się przyciąga ludzi odwołując się do najniższych instynków: lęk, gniew, seks, odruchy stadne. Przychodza jak muchy. Co jest doskonałym porównaniem, biorąc pod uwagę do czego najchętniej lecą muchy. I główny wysiłek autora polega na tym, żeby ukryć pogardę jaką żywi do tych much, na których zarabia.

I tak oto polski Internet zmienia się w wielką dziwkę. Pieniądze są, ale dumnym to tu nie ma być z czego.

Ten artykuł i takie przemyślenia sprawiły, że postanowiłem zmienić nazwę strony z "Nawalony" na "Nieprofesjonalny". Profesjonalizm źle mi się kojarzy.

Z tym, na czym lubią siadać muchy.

Martin Lechowicz

PS. A tak przy okazji - narysowałem trzy chumrki w nagłówku. Są obrzydliwe. Jeżeli ktoś umie narysować zamiast nich jakieś trzy ładniejsze obrazki, niech mi podeśle. Nagroda jest cenna - nie będzie musiał patrzeć na moje.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Wyzwanie

Wyzwania. Zaskakujące. Codziennie i za darmo.

Sprawdź czy dasz radę!

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.