Martin Lechowicz

My, Polacy

Zbliża się duża międzynarodowa impreza, za którą każdy z nas zapłacił ponad 1000 złotych.

Przyjedzie dużo ludzi z Zagranicy.

Zagranica zobaczy polskie drogi i pociągi, usłyszy Koko Euro Spoko, i dowie się z pewnością czegoś, co im na moment odbierze oddech, od prezydenta Komorowskiego.

Jakby obciachu było mało, pojawiła się teraz akcja zorganizowana przez stronę Solidarni 2012.

Polega ona na tym, żeby Zagranicy pokazać to, czego na pierwszy rzut oka w Polsce nie widać i nie słychać. Powie im się mianowicie o najważniejszej sprawie w Polsce, sprawie, która powinna wszystkim z Polską się zawsze kojarzyć: o Smoleńsku.

W tym celu będzie się rozdawać Zagranicy specjalnie przygotowane ulotki, które można sobie ściągnąć z ich strony i wydrukować.

Wszystko chyba tylko w tym celu, żeby nie odeszła w zapomnienie starannie podtrzymywana reputacja Polaków - jedynego narodu w Europie, którego największym wrogiem jest on sam.

Ktoś gdzieś doszedł do wniosku, że ludziom, którzy przyjechali się dobrze bawić i przeżyć emocje związane ze współzawodnictwem sportowych, najlepiej będzie pochwalić się tym, że ruscy nas biją. Oraz tym, że Putin nie może spać po nocach, myśli jakby nas tu zabić i szczuje sztuczną mgłą zza krzaka.

Aż się dziwię, że w ulotkach nie ma nic o ostatnich katastrofach kolejowych, za które odpowiadają Niemcy (spadkobiercy Adolfa Hitlera). Bo przecież mogli podczas wojny nauczyć sensownych procedur bezpieczeństwa, a nie nauczyli. Mogli pokazać jak się buduje infrastrukturę, organizuje przedsiębiorstwa i szkoli ludzi tak, żeby samoloty nie spadały, a pociągi nie wrypały się w siebie, kiedy ktoś na kacu pomyli czerwony guzik z zielonym, a nie pokazali.

Niechaj więc Wżdy Narodowie postronni znają, że Polacy winy nie mają, kurwa jego mać.

Ach, prawda, zapomniałbym dodać: a jak komuś się w Polsce nie podoba, to niech spierdala.

Dziękuję więc Solidarnym 2010, że utwierdzają mnie w moich przekonaniach co do natury Polskiego Patriotyzmu. I że pomagają mi wyraźniej przekonywać do tego innych.

Mam tylko nadzieję, że po tej akcji dysonans pomiędzy Polakami-szaleńcami-z-narodową-obsesją-i-chorobliwą-manią-wielkości a Polakami-naprawdę-fajnymi-ludźmi zrobi się tak jaskrawy, że nawet Zagranica to zauważy.

I może wtedy będę mógł za granicą przyznawać bez wstydu, że urodziłem się w Polsce.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Non gradus anus rodentum 12

O czym rozmawiają ludzie w Polsce?

O polityce, jedzeniu i serialach. Jak trochę starsi to jeszcze o chorobach, a jak trochę młodsi to o tym kto z kim i ile razy. Ale polityka to w Polsce zawsze temat numer 1. I gada się o niej dokładnie tak samo jak o głupkowatych tasiemcach typu "na wspólnej": komentując głównie kto co z kim, kto kogo na czym przyłapał, kto się z kim rozstał, a kto spiknął, i tak dalej...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.