Martin Lechowicz

Nie bać się władzy!

Coś optymistycznego na koniec tygodnia:

Link: http://www.youtube.com/watch?v=2Ac0sy67Aww

Może niektórzy z was to widzieli, bo nagranie jest sprzed miesiąca, ale warto przypomnieć. Przypomnieć jak wygląda różnica między poczuciam władzy a faktyczną władzą. Dwaj panowie na filmie ewidentnie uważają się za "panów władzę" w starym dobrym stylu: ja tu mam wszelką władzę, a obywatel ma wykonywać polecenia.

Co się dzieje, kiedy trafi się na wrednego, upierdliwego Emila, który irytuje samym tym, że nie ma ochoty się podporządkować tylko dlatego, że pan władza kazał?

No właśnie to, co na filmie. Wpienia się, jeżeli to typ agresywny, wycofuje jeżeli niepewny siebie. Tych pierwszych jest w Polsce więcej, a to z tego wyłącznie powodu, że my, ludzie, tak rzadko im się stawiamy broniąc własnych praw.

Dlaczego napisałem, że to optymistyczne?

Po pierwsze dlatego, że serce rośnie, kiedy pewna siebie wiejska urzędniczyna, co to jedzie z mordą na dzień dobry, szybko potulnieje w kontakcie z policją, którą sam jak idiota wezwał. I nagle sobie obaj przypomnają, że ich prawo też obowiązuje.

A po drugie dlatego, że dostałem właśnie informację, że toczy się postępowanie w sprawie użycia gróźb karalnych wobec Emila, który jest dziennikarzem naszego radia. Nie wiadomo kto doniósł, wiadomo tylko, że to nie Emil.

Ogólnie do donosów czuję wyłącznie obrzydzeie, ale muszę przyznać, że dla donosów przeciwko urzędnikom nadużywającym władzy mam wiele ciepła w sercu.

I na koniec przypomnę kolejny raz i będę przypominać do znudzenia, że według prawa:

  • wszystko co nie jest zabronione prawnie, jest dozwolone
  • nie ma zakazu filmowania policji ani straży miejskiej
  • nie ma zakazu filmowania prywatnego domu
  • nie ma w ogóle zakazu filmowania czegokolwiek (poza rzeczami typu obiekty wojskowe itd) - zakazy dotyczą publikowania, a nie filmowania
  • policjant, strażnik miejski i każdy urzędnik państwowy nie ma prawa powoływać się podczas służby na ochronę prywatności, bo działa jako osoba publiczna
  • jeżeli policjant, strażnik, urzędniczka krzyczy, że nie wolno filmować, domagaj się gromkim głosem podstawy prawnej - to twoje prawo, a ich obowiązek, i to akurat to oni wiedzą, a też inaczej będą rozmawiać, kiedy wiedzą, że ty też to wiesz; jeżeli nie poda podstawy prawnej, polecenie potraktuj jak zwykłą prośbę zwykłego człowieka
  • nie musisz być dziennikarzem, żeby mieć prawo filmować - ale jeżeli byś chciał, to łatwo nim zostać, bo według prawa polskiego dziennikarzem jest każdy, kto cokolwiek publikuje (np. bloga)
  • w prawie prasowym nie istnieje taki dokument jak "legitymacja prasowa" - ale urzędnicy o tym zwykle nie wiedzą, więc możesz sobie taką zrobić samemu, jak chcesz robić wrażenie na niedouczonych urzędnikach; według prawa będzie tak samo ważna jak legitymacja RMF albo TVN, czyli wcale
  • jeżeli jakiś pieniacz, którego filmujesz chce wołać policję i grozi sądem, to super; zachęć go jeszcze do tego, bo to on postępuje bezprawnie a nie ty - masz przykład na filmie powyżej jak to się kończy; może czasem i szkoda tracić czasu i stresować się tym wszystkiem, ale czy nie zrekompensuje tego przyjemność zobaczenia twarzy typa, kiedy się zorientuje jakich sobie sam narobił problemów?
  • A na koniec pamiętaj: lepsze niż pokonanie przeciwnika jest zmuszenie go, żeby ci służył. Policja, straż miejska, urzędnicy - według prawa mają nam służyć. Jeżeli już koniecznie musisz traktować ich jako wrogów, to przynajmniej zrób to z głową. Walcz nie po to, żeby zniszczyć, tylko po to, żeby podporządkować. Jeżeli sami nie chcą, to ty ich zmuś do właściwej postawy: to oni dla nas, a nie my dla nich!

 

Ciepłego weekendu.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Gdzie moja szuflada? 43

"Kiedyś ładnie śpiewałeś, ale wyszło z ciebie lewackie buractwo" - tego typu komentarze dostaję co parę dni. Przeważnie w dni parzyste. W dni nieparzyste dostaję z kolei zarzuty, że jestem niewrażliwym społecznie prawicowym prymitywem. Równie często dowiaduję się, że jestem walczącym ateistą oraz nawiedzonym katolem. Dziwne, bo najrzadziej piszą, że jestem heretykiem...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.