Martin Lechowicz

Nowa strona

Jak widzicie narodziła nam się nowa strona.

Pytanie: po co? Dlaczego? Na cholerę? Taki był fajny nagłówek...

Fakt - nagłówka żal. Ale całej reszty nie bardzo. Wiele w życiu stron odpaliłem i większość z nich komponuję sam. Niestety, moje poczucie estetyki jest nie najlepsze. Wolałbym, żeby to kto inny robił. Ale znaleźć dziś jedną osobę, na którą można się zdać, zaufać i nie trzeba za nią ciągle łazić i wszystko poprawiać, jest trudniej niż zdobyć milion odsłon na YouTube.

Dlatego postanowiłem, że machnę ręką na to wszystko i skoro nie umiem zrobić ładnie, to zrobię przynajmniej funkcjonalnie. To potrafię.

Nowa strona ma więc liczne plusy:

  • Działa tak samo dobrze na komórkach, tabletach, zegarkach i superkomputerach.
  • Wczytuje się minimum 3 razy szybciej niż poprzednia.
  • Nie ma niepotrzebnych dupereli (nagłówków, pasków i innych takich).
  • Ta strona jest po to, żeby zbierać wszystko co płodzę do kupy. Dlatego piosenki, komiksy, filmiki i teksty i inne wpisy są traktowane tak samo. Poprzednio było to strasznie namieszane.
  • Na wierzchu jest zawsze to co nowe. A nowego jest zawsze dużo, bo ciągle coś nowego publikuję.
  • Do każdego wpisu jest zawsze kilka odnośników do innych, starszych rzeczy. Starsze płody też są fajne! Okazuje się, że napłodziłem tego tak dużo, że można sobie siedzieć na stronie całymi godzinami i się nie nudzić.
  • Wszystkie szczegóły są w menu. I jest porządek.

Musiałem w końcu zrobić coś z tą stroną raz a porządnie. Tak, żeby się nią więcej nie zajmować, tylko skupić na płodzeniu. A mam zamiar jedną nową fajną sprawę zacząć. I dlatego chciałem sobie wcześniej przygotować miejsce.

Jestem człowiekiem zmian. Życie to zmiany, ciągłe zmiany, ewoluowanie, kończenie i zaczynanie, umieranie i rodzenie. Ale nawet mnie przeraża jak szybko zmienia się dziś rzeczywistość. Internet jest najbardziej widocznym czujnikiem tych zmian.

Jeszcze kilka lat temu był sens prowadzić własną stronę, gdzie człowiek publikował nowe rzeczy. Dziś to nie działa. Wszyscy się przenieśli do dużych portali. Tam są wszyscy. Wszystko się publikuje na Facebook'u albo YouTube. To naturalne: rynek dojrzewa i następuje koncentracja.

W takim świecie własna strona z własnym adresem i wszystkim własnym, nie jest już najważniejszym miejscem, gdzie ludzie przychodziliby regularnie oglądać co tam nowego autor wymyślił. Teraz własną stronę robi się głównie z sentymentu, z tej chęci żeby mieć własny, niezależny kawałeczek świata. Własna strona jest teraz przede wszystkim wizytówką twórcy i zwykle na tym się jej rola kończy. Albo pełni rolę archiwum. Ewentualnie jest przytułkiem dla ogłuszonych wrzeniem świata, którzy mają kompletnie dość mediów społecznościowych i wszechogarniających molochów typu YouTube i Google.

Tak czy owak, świat ewoluuje bez naszej kontroli.

Co zrobić?

Z dwojga złego lepiej chyba zaakceptować rzeczywistość, której nie da się zmienić i szukać w niej miejsca dla siebie i przyjaciół, niż schować się do jamy i ogłosić, że jest rok 1994. Albo którykolwiek inny - byle nie bieżący.

To takie luźne myśli przy okazji.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Elektro-sklepik

Wspieraj barda! E-booki i piosenki, każda piosenka za złotówkę. Tanio jak Chinach!

YouTube wprowadza A.C.T.A. 51

Nienawidzę A.C.T.A.

Dlatego, że nienawidzę prawa, które zakłada z góry, że jesteś bandytą i każe ci niewinność udowadniać. To właśnie miała wprowadzić A.C.T.A.

I to samo robi YouTube.

 

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.