Martin Lechowicz

O wolności

Powiem wam jak ja widzę wolność.

Człowiek, który chleje nie jest wolny. Pije, bo musi. Okłamuje się, że może przestać w każdej chwili, ale nie może.

Człowiek, który jest abstynentem, bo zabronił sobie pić nie jest wolny. Nie pije, bo musi. Tak jak podlegał wódzie, tak teraz podlega zasadom. Okłamuje się, że jest wolny bo nie ma już przymusu chlania a jednocześnie żyje w przymusie niechlania. Jak nie decydował o niczym w kwestii picia tak dalej nie decyduje o niczym.

Jedynym wolnym człowiekiem jest ten, kto może chlać, ale nie chleje. Kto potrafi wypić i potrafi przestać pić. To jest człowiek, którego wola ma znaczenie, bo ani nie utopił jej w alkoholu ani nie związał zasadami. Prawdziwie wolny człowiek.

A w życiu z Bogiem? Tak samo.

Kto kłamie, oszukuje, puszcza się, krzywdzi innych i siebie, kto widzi, że robi źle ale dalej to robi, ten nie jest wolny. Jest w nim coś, co decyduje za niego jak żyć. Wola człowieka niewiele jest warta, kiedy kierują nim instynkty, żądze, chciwość czy strach.

A potem człowiek trafia do kościoła. I związuje się zasadami, przykazaniami i zwyczajami. Mówi, że jest wolny od tamtych rzeczy i jest. Ale tak jak abstynent nie ma nic do powiedzenia w kwestii picia, tak religijny człowiek nie ma nic do powiedzenia w kwestii życia. Nie decyduje o niczym, robią to za niego zasady.

Ten, kto zna dobrze Nowy Testament, ten wie, że nie o religię chodziło Jezusowi. Bo nowe przymierze tym się różni od starego, że nie związuje człowieka zasadami, ale zwraca mu jego własną wolę. Chrześcijanin może wszystko. Religijny człowiek nie może nic. Taka jest różnica.

I to, czego ja bym chciał to pokazać ludziom jak wielka jest różnica między niewolą chlania, niewolą abstynencji i wolnością. I jak fantastycznie się żyje oddychając wolnością.

Niestety widać to tylko w porównaniu. To coś, czego trzeba spróbować. Komuś kto zna tylko przymus, nie da się wytłumaczyć jak to jest żyć bez przymusu.

Bo większość ludzi chętnie gada o wolności, i chwali ją głośno. ale wpada w panikę kiedy tylko się z nią bliżej zetknie. Ludzie potrzebują jakiejś mamy, która powie co robić, co myśleć i w co wierzyć.

Nic dziwnego, że myśl, że mama już nie powie co robić, że będziesz musiał sam decydować czy pić czy nie pić, kiedy i ile, wywołuje niezłą panikę.

Tak, wolność jest przerażająca dla tego, kto zawsze żył pod opieką. Ale kto chce naprawdę żyć, świadomie i samodzielnie, ten musi się od mamy wyprowadzić.

Do czego każdego z was namawiam. Wprost i w przenośni. Bój się, panikuj, ale zrób to.

Inaczej będziesz w tej niekończącej się historii świata nie bohaterem, nie postacią drugoplanową i nawet nie statystą. Będziesz scenografią.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Sklepik

Wejdź do sklepiku i kup sobie coś fajnego do czytania! A jak już masz to kup drugie. Na prezent.

Gdzie moja szuflada? 43

"Kiedyś ładnie śpiewałeś, ale wyszło z ciebie lewackie buractwo" - tego typu komentarze dostaję co parę dni. Przeważnie w dni parzyste. W dni nieparzyste dostaję z kolei zarzuty, że jestem niewrażliwym społecznie prawicowym prymitywem. Równie często dowiaduję się, że jestem walczącym ateistą oraz nawiedzonym katolem. Dziwne, bo najrzadziej piszą, że jestem heretykiem...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.