Martin Lechowicz

Pan od WF-u

Jak byłem mały to pan od WF-u mówił nam tak: "im wyższy poziom sprawności fizycznej osiągnięcie teraz, tym dłużej będziecie z niego potem spadać".

Głupi palant.

Ja nie miałem żadnego poziomu. Z prostego powodu, którego ten stary dureń nigdy nie potrafił zrozumieć: każdy się rodzi inny. Mnie na przykład Bóg stworzył na wzór zapałki. Mam cienką konstrukcję fizyczną i już. Nic tego nigdy nie zmieni.

Facet od WF-u uparł się jednak, żeby wszystkich traktować według tej samej skali. Czego skutkiem było to, że oceniał nie uczniów, tylko Pana Boga, ewentualnie matkę naturę lub proces rekombinacji. Bo ani ten co dostał piątkę za to, że daleko rzucił piłką nie stworzył sobie mięśni, ani ten co dostał 3 za to, że rzucił blisko nie stworzył ich braku.

W związku z tym nienawidziłem lekcji WF-u jak zarazy. To żadna przyjemność być najmłodszym, najniższym, najsłabszym i zawsze ostatnim. Ale dużo bardziej nie do zniesienia jest fakt, że nie zrobiłeś nic, żeby na to zasłużyć i nie możesz zrobić nic, żeby to zmienić.

Będąc więc na samym dnie klasowej drabiny z konieczności skupiłem się na rozwijaniu jedynego organu, który mi wyrósł jak należy - mózgu.

Nie wiem czy był to taki dobry pomysł, bo szybko odkryłem, że moi rówieśnicy to banda kretynów. Niestety kretynów silniejszych ode mnie.

Zrobiłem się więc z kolei nietowarzyski i postanowiłem nawiązać bliższą relację z ZX Spectrum. Był to ciekawy pomysł. Może nasz związek nie był idealny, ale szans na lepszy nie miałem. Dopiero później się to zmieniło.

Pojawiła się Amiga 500.

Mój rozwój fizyczny w czasach szkoły polegał więc na unikaniu rozwoju fizycznego.

Paradoksalnie ja lubię się ruszać, biegać, jeździć na rowerze i grać z ludźmi w coś fajnego. Ale pan od WF-u robił wszystko, żebym to wszystko znienawidził.

Bo nigdy nie biegaliśmy, nie graliśmy, nie testowaliśmy się dla przyjemności - zawsze na wyniki. Wyniki, które ode mnie nie zależą, a są oceniane na równi z wynikami w innych przedmiotach.

Równie dobrze można by zrobić przedmiot "wzrost" i wystawiać oceny:
- Pan syn niestety musi zostać na drugi rok. Nie zaliczył przedmiotu "wzrost". Przykro mi, ale po prostu za mało się stara.

Dziś jest prawie 20 lat później. Wiele się zmienia przez 20 lat. Widzę świat inaczej i jestem ostrożniejszy w ocenach ludzi.

Dziś bym już nie powiedział, że pan od WF-u to głupi palant.

Dziś bym powiedział, że to pozbawiony wyobraźni, bezmyślny idiota, który zrobiłby karierę jako lagerkapo. Kto takiego durnia zrobił nauczycielem? Pewnie inny dureń.

Kiedyś po prostu chciałem, żeby mi dał święty spokój. Dziś uważam, że dla dobra uczniów należy takich ludzi powyrzucać ze szkół. Natychmiast.

Jeżeli pan od WF-u będzie kiedyś w piekle to karą zapewne będzie bieganie na zaliczenie dookoła kotła. Jak osiągnie średni wynik dla ludzi w jego wieku to go wypuszczą. A jak nie przekroczy minimum, to mu wbiją w dupę widły.

Tylko najpierw zabiorą mu 80% masy mięśniowej. Tak, żeby się poczuł jak u siebie w szkole.

Przypomniałem sobie pana od WF-u wczoraj. Przejechałem właśnie 60km na rowerze i przypomniało mi się, co wtedy mówił. Bo właśnie dziś jest to "kiedyś". No i co, przydało mi się ostatecznie to upokarzające męczenie WF-em w podstawówce i liceum?

Ani trochę.

Przeciwnie, zraziło mnie na resztę życia, utwierdziwszy w przekonaniu, że się nie nadaję do niczego fizycznego, więc lepiej żeby nie próbował. Bo każda próba kojarzy się z upokorzeniem.

Gdybym się temu poddał, byłbym dziś spasiony i słaby. Szybko bym się męczył. Bolałby mnie kręgosłup i od cholery innych rzeczy. Więc jeździłbym tylko samochodem i siedział w domu robiąc to w czym jestem dobry. Ale fizycznie byłbym małą, zaniedbaną ruiną.

Tyle z mądrości pana od WF-u.

Mam dziś 39 lat i dalej jestem mały. Spodenki i koszulki - rozmiar S. Nikt nie wierzy, że mam tyle lat. Nawet ja nie wierzę.

Ale gdybym dziś biegał z moimi kolegami ze szkoły to już nie przybiegłbym ostatni.

Łatwo się domyślić jak dzisiaj wyglądają ci, co mieli wtedy piątki z WF-u. Ja przez te 20 lat jeździłem na rowerze, oni samochodem. Ja wakacje spędzam ganiając po świecie, oni siedząc przy biurku. Trzeba przecież zarobić na ten samochód.

I co pan powiesz na to, panie od WF-u? Kto się okazał lepiej wychowany fizycznie?

Ach, jakże piękne są po latach owoce tego, że się miało za młodu mózg!

Czego wszystkim panom od WF-u życzę oraz tego, żeby mnie w dupę pocałowali.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Władza i optymizm 18

Pan premier przemówił do narodu. Znaczy: znowu coś obiecywał.

Nie oglądałem, nie słuchałem. Jakoś nie interesowało mnie to, co zapowiada facet, który ostatnim razem jak zapowiadał, to nie tylko, że nie spełnił nawet 10% tego co obiecał, ale niektóre rzeczy zrobił dokładnie na odwrót. Na przykład podniósł podatki, obiecując, że je zmniejszy...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.