Martin Lechowicz

Parówki...

Kupiłem sobie parówki pro. Takie droższe, co to mają mięsko.
Biorę je do domu, niczym stary zbok młodą sierotkę, otwieram i myślę jak tu skonsumować. Tak, porównanie ze zbokiem coraz lepiej pasuje.

I tu trafiam na pytanie: czy parówki mają folię czy nie? Wzrok mówi, że nie. Macanko mówi, że tak.

Próbuję obdzierać sierotki ze skóry. Sierotki nie protestują, widocznie lubią cierpieć w milczeniu. Skóra musi być przyklejona do tych parówek jakimś butaprenem chyba, bo nie schodzi absolutnie.

Nie wiem co robić. Zniżyłem się już nawet do poziomu wtórnego analfabety (czyli przeciętnego klienta) i zacząłem szukać instrukcji na opakowaniu. Instrukcji nie było, producent tylko rozwodził się nad tym jakie cudowne są jego parówki. Producentem jest IndykPol.

Nawiasem mówiąc. Kto wybiera nazwy tym firmom? Konrad Zarębski (to ten gość co się przyznał do przetłumaczenia nazwy "Terminator" na "Elektroniczny morderca"), czy co? Kreatywność po polsku - wziąć najbardziej oczywiste słowo i dodać do niego "pol"...

Jak by wszyscy tak tłumaczyli to papier toaletowy produkowałaby firma DupaPol, a tampony... no, to już sami sobie dopowiedzcie.

Wrzuciłem parówki na patelnię. Kierowała mną cicha nadzieja, że to jednak nie folia na tych parówkach, tylko skóra czy coś. A może tak właśnie wygląda mięso?

Ludzie, co te parówki zaczęły wyprawiać na tej patelni! Jak nie zaczną jęczeć, piszczeć, toczyć się we wszystkie strony. Zupełnie jakbym smażył węża żywcem. W końcu wybuchły. Jedna za drugą. Środek wywaliło na wierzch. Wyglądały jak potwór na końcu filmu "Mucha 2"

Ten eksperyment udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że folia istnieje.

Jak ją zdjąć, francę?

Wiem - ugotować! UB-kiem nie byłem, ale powiadają, że jak dobrze podgrzać to wszystko zmięknie. I kto wie, może nawet zejdzie.

Ugotowałem.

I efekt był taki sam - parówki pękły i się wybebeszyły. Żadna folia nie zeszła. Co to za cholerstwo jest na tych parówkach?

Udało mi się jakoś zdjąć to dziadostwo z ugotowanych strzępów parówek, ale odkleić się i tak nie chciało. Zeszło, ale razem z połową parówki.

W związku z tym mam dwa pytania do szanownej publiczności.

1. Co za debil wymyślił, żeby parówki owijać w coś co jest niejadalne i gdzie można owego człowieka znaleźć w celu wsadzenia mu jego pomysłu w twarz?

2. Jak to się to do cholery ściąga z tych głupich parówek???

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Jestem Żydem! Znowu... 9

Żyję.

Znowu.

Choroba przeszła, ale słabość została. Co poniekąd na jedno wychodzi.

Dalej nie wiem co jest przyczyną dziwnych dolegliwości. Jednakowoż tknięty przeczuciem oraz komentarzem Szczepana pod ostatnim moim wpisem postanowiłem sprawdzić jeszcze jedną możliwość.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.