Martin Lechowicz

Pastor alkoholik

Portal ChnNews opublikował artykuł jednego pastora, który kiedyś za dużo pił a teraz twierdzi, że chrześcijanin nie powinien pić wcale. Biorąc pod uwagę, że autor wymienił nie 5, nie 10, tylko 50 powodów, dla których nie należy pić, łatwo się domyślić, że człowiek ów ma problem nie z alkoholem, tylko raczej z wpadaniem w przesadę.

Na liście argumentów są takie farmazony, że przez litość powinienem je raczej przemilczeć. Ale za bardzo szlag mnie trafia za każdym razem, kiedy chrześcijanin, człowiek dobry i przyzwoity, ale niestety idiota, zamiast robić swoje po cichu, adekwatnie do swoich możliwości intelektualnych, postanawia otworzyć publicznie gębę.

I dzięki niemu powstaje potem obiegowa opinia, że chrześcijanin to synonim durnia. Bo skoro lider grupy wygaduje takie bezmyślne, paranoiczne głupoty, co to powiedzieć o tych, co za nim idą?

Wymienię więc tylko kilka argumentów z listy 50.

"Alkohol ma zadanie - zniszczenie".
Otóż nie, panie pastor. Alkohol ma za zadanie dawać przyjemność i odprężać. W Biblii jest napisane, że Bóg stworzył wino, żeby rozweselało serce człowieka. Zniszczenie to skutek uboczny nadużywania alkoholu. Analogicznie, zadawanie śmierci przez wykrwawienie nie jest zadaniem noży kuchennych.

"Alkohol to środek depresyjny".
Nonsens. Jak cytowałem wyżej, Bóg ma inne zdanie na ten temat.

"To, co ja robię umiarkowanie, moje dzieci będą robić w nadmiarze".
To by wyjaśniało dlaczego Amerykanie są coraz grubsi. Nie wyjaśnia dlaczego są coraz głupsi - w końcu dzieci powinny też w nadmiarze ćwiczyć mózgi.

"Biblia w jednym ręku, a piwo w drugim - każda zgubiona osoba mogłaby na to wskazać jako na sprzeczność".
Za cholerę nie widzę gdzie tu leży sprzeczność. Rozumiem, gdyby w jednym ręce była Biblia, a w drugiej podręcznik satanisty. Ale piwo? Czy piwo jest naturalnym wrogiem Jezusa? Czy jakaś zagubiona osoba mogłaby się wypowiedzieć jak to widzi?

"Alkohol nie przybliża mnie do Pana, ale od Niego oddala".
Podobnie jak herbata. Czy kto widział, żeby herbata przybliżyła kogoś do Pana? Wniosek: nie wolno pić herbaty.

"Pokaż mi rodzinę, w której życiu alkohol dokonał pozytywnych zmian. Nie będziesz w stanie".
Pokaż mi rodzinę, w której życiu herbata dokonała pozytywnych zmian. Nie będziesz w stanie. Herbata jest jeszcze gorsza niż alkohol.

"Chcę unikać wszelkich przejawów zła".
To zacznij czytać i grać w szachy. Głupota jest nieporównywalnie większym złem niż alkohol.

"Alkohol powoduje, że tracę swój filtr".
Niestety bez alkoholu nie idzie zrozumieć o co chodzi. Filtr od papierosa mu odpadł czy co?

"Alkohol to środek stępiający mój ból i smutek, które uzdrowić może tylko Jezus".
Tutaj niestety muszę rozczarować wielu chrześcijan: nie tylko Jezus uśmierza ból i smutek. Robią to również Ibuprom oraz "Naga broń". Owszem, można porozmawiać o skuteczności i trwałości działania tabletek i filmów, ale najpierw powstrzymajmy się od używania bezmyślnych sloganów jako argumentów. Jesteś smutny? Jezus. Boli się ząb? Jezus. Chce ci się sikać? Jezus. Noż paranoja.

"Biblia mówi, że pijacy nie odziedziczą Królestwa Bożego. Upicie się zaczyna się od jednego drinka".
Mówi też, że homoseksualiści nie odziedziczą Królestwa. Akt seksualny zaczyna się od pierwszego spojrzenia. Wniosek: nie patrzmy na osoby tej samej płci! Wypicie piwa prowadzi do leżenia w rynsztoku, a patrzenie prowadzi do homoseksualizmu. Nie ma ratunku!

"Mądrość to podstawowa rzecz, do której powinienem dążyć za wszelką cenę. Tymczasem alkohol mnie ogłupia".
Tak. I to jak skutecznie! Tak ogłupił, że zostało na lata. Z listy 50 argumentów mających odstraszać od alkoholu, ten jeden jest naprawdę przekonujący.

"Jeżeli nie zacznę pić, nigdy nie będę musiał przestać".
Jeżeli nie wejdziesz do wody, nigdy się nie utopisz. Więc pamiętaj, chrześcijaninie: nie myj się! Argument wszechczasów.

"Bóg jest święty. Alkohol nie".
A co dopiero herbata!

"Kiedy świat widzi, jak pijemy, to przekaz brzmi: Jezus nie wystarcza".
Przestańmy oddychać, jeszcze świat pomyśli, że tlen jest w stanie zastąpić Jezusa!

"Umiarkowane picie? A co z umiarkowaną pornografią, heroiną, kłamstwem czy cudzołóstwem?"
Pięknie. Właśnie pastor postawił umiarkowanie pijącego Jezusa (tak: Jezus pił!) w jednym szeregu z ćpunami, mitomanami i erotomanami. Trzeba mieć porządne braki wyobraźni, żeby zakładać, że jak się samemu ma problemy z samokontrolą, to wszyscy inni też mają.

"Alkohol wypełnia mój umysł nieczystymi myślami".
Zależy gdzie się pije, bo jak w burdelu... Wiedza ogólna: alkohol niczym nie wypełnia umysłu. Alkohol wzmacnia tylko to, co już w nim jest. Osłabiając hamulce odkłamuje człowieka. To akurat jedna z dobrych stron alkoholu: chcesz się przekonać jaki jest twój kolega naprawdę? Upij go. Wesoły człowiek będzie weselszy, smutny będzie smutniejszy. A pastor? Pastor będzie miał nieczyste myśli...

"Na jakikolwiek argument próbujący usprawiedliwić picie chrześcijanina znajdzie się co najmniej 50 innych, by nie pić. Picie chrześcijan nie jest najlepszym Bożym planem."
To piękne, ale dotyczy w równym stopniu herbaty. I jeżdżenia motocyklem. I jedzenia czipsów. I wyszukiwania różnorodnych pozycji seksualnych.

Tak, nadużywanie alkoholu daje niszczące efekty. Prowadzi do ruiny we wszystkich obszarach życia. Nie należy tego bagatelizować. I wcale nie zamierzam.

Ale nadużywanie słów daje efekty znacznie gorsze. Prowadzi do tego, że ludzie wierzą w rzeczy nieprawdziwe. Na przykład w to, że używanie alkoholu i nadużywanie alkoholu to jedno i to samo. Albo że alkohol magicznie zmienia cię w kogoś, kim nie jesteś. Ostatecznie może się to skończyć tym, że chrześcijanin zacznie podejrzewać o pijaństwo Jezusa, a na końcu zacznie twierdzić kategorycznie, że tacy jak Jezus nie wejdą do Królestwa Bożego.

Przykro patrzeć jak portale chrześcijańskie rozpowszechniają taką głupotę, zamiast ją piętnować. Zamiast trzeźwego, rzetelnego uczenia o labiryntach i pułapkach życia jest głupkowata propaganda dla ludzi na poziomie umysłowym pierwszoklasisty. I jeszcze uważają, że robią dobrą robotę.

Mnie osobiście do chrześcijaństwa przekonałby już prędzej inteligentny pijak niż nawiedzony przygłup.

No ale ja jestem niestandardowym chrześcijaninem. Mam mózg.

Martin Lechowicz

PS. A jeżeli chcesz więcej na temat relacji między chrześcijaństwem a trzeźwym myśleniem, to wpadnij do sklepiku i kup moją książeczkę: "Przegląd Jezusów Polskich". Wszystkiego dobrego.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Dać w pysk jak Jezus 22

Miałem napisać o czym innym, ale jestem pissed off, jak to mówią. Na chrześcijan, tym razem.

Uściślając: jestem wkurzony na tych, którzy określają sami siebie jako chrześcijanie. Zaczynam mieć duże wątpliwości czy nawet przy dużej ilości dobrej woli da się ich tak nazwać.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.