Martin Lechowicz

Podsłuchy u studentów

Podsłuchałem niedawno rozmowę grupki studentów:

- Macie praktyki? - zapytała jedna dziewczyna.
- Tak - odpowiedziała druga.
- Obowiązkowe?
- Nie, na szczęście - studenka wyraźnie się ucieszyła, że po studiach będzie bezużyteczna dla pracodawcy.
- Chodźmy już, co? - powiedział chłopak. - Muszę jeszcze CV napisać.
- A właśnie, co wy tam wpisujecie? Bo jedni mówią, żeby ściemniać, drudzy, żeby nie ściemniać.
- Ściemniać - zgodzili się wszyscy.
- Inglisz fluent - dodał chłopak. Wymówił to dokładnie tak, jak napisałem. - Zaraz, a może "fluentli"?
- No bo wiesz, jak wszyscy ściemniają, to ty też musisz - czwarta studentka zademonstrowała umiejętności logicznego myślenia nabyte na UMCS.
- Paweł to normalnie tak ściemnia... Napisał, że ma własną firmę. Wymyślił sobie jakąś nazwę i wpisał.

Tutaj po raz pierwszy nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem. Wiadomo, że studenci to nieporadne głuptaki, ale jak trzeba być upośledzonym na trzeźwości umysłu, żeby wpisywać tak naiwne rzeczy w CV? Nie ma w Polsce takiego pracodawcy, który by się nie zorientował po trzech pytaniach, że kandydat nic zupełnie nie wie o prowadzeniu firmy.

Najwyraźniej studenci uważają przedsiębiorców za dobre wróżki, które wyczarowują pieniądze magicznym sposobem i podczas procecedury rekrutacyjnej wybierają komu je rozdać, kierując się przede wszystkim pozytywnym wrażeniem z CV. Ewentualnie uważają ich za niewiarygodnych idiotów, którzy nie poradzą sobie z odkryciem kłamstw i półprawd w CV, z którymi by sobie poradził każdy bystry 16-latek.

Ach, ileż bym dał za dziką przyjemność przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej z właścicielem wyimaginowanej firmy! Przeprowadziłbym tą rozmowę we "fluent inglisz" i bym nagrał. No nic, tylko ponagrywać wszystko i zrobić z tego serial komediowy.

A ja myślałem, że przeraźliwe bezrobocie wśród absolwentów państwowych szkół wyższych wymusiło już na studentach jakie takie poczucie realizmu. Ale widocznie trzeba poczekać aż stopa bezrobocia dojdzie do 80%, żeby coś we łbie zaświtało, że w życiu nie wystarczy w życiu zaliczyć na dobrą ocenę dowolnym sposobem, żeby być dla kogoś przydatnym.

Oto stary, wygodny porządek życia, życia za darmo, życia na kredyt, życia bez inicjatywy i własnego wysiłku, sypie się na naszych oczach. A na uniwersytetach wciąż bez zmian - studia w Polsce to wciąż kilkuletnie wakacje na koszt rodziców, gdzie jedyne czego się wieczne dzieci uczą to zapamiętywanie, powtarzanie po innych i dostosowywania się do otoczenia bez jakiejkolwiek myśli o długofalowych konsekwencjach.

Zbiegiem okoliczności dokładnie te cechy powinien mieć idealny konsument: zapamiętać reklamę, kupować to co inni i dostosowywać własne zwyczaje i upodobania do działań marketingowych.

Jeżeli reklamodawcy nie sponsorują jeszcze państwowych studiów to zdecydowanie powinni.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Sklepik

Wejdź do sklepiku i kup sobie coś fajnego do czytania! A jak już masz to kup drugie. Na prezent.

Dlaczego wierzę w Boga 30

Jedno z najpopularniejszych pytań towarzyskich w Polsce brzmi: "na kogo głosujesz".

Innym, równie popularnym zagadnieniem jest "czy Bóg istnieje".

Wiele osób dziwiło się głośno, kiedy odkrywali, że mam taki a nie inny stosunek do Boga, a zdziwienie było tym większe, że ewidentnie mam mózg. I nawet go używam. Jak to więc możliwe, że jako gorący zwolennik mózgu nie jestem ateistą? ...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.