Martin Lechowicz

Precz ze świstakiem!

Drugiego lutego był Dzień Świstaka. Znowu.

To taki dzień, w którym niedźwiedzie przewracają się na drugi bok, bo minęła już połowa zimy. Co mają niedźwiędzie do świstaków? No nie pamiętam właśnie. Jakoś się po drodze niedźwiedzie zmieniły w świstaki.

Miałem taką moją małą tradycję oglądania filmu "Dzień Świstaka" co roku w tym dniu. Ale w tym roku filmu nie oglądałem. Doznałem bowiem olśnienia. Na jego skutek plasnąłem się w łapką w czoło mówiąc: co ja do cholery robię? Przeżywam cyklicznie oglądanie tego samego filmu o tym, jakie to upiorne przeżywać cyklicznie to samo? Bohater filmu usiłuje wyrwać się jakoś z dnia świstaka, przestać wracać do tego samego, w kółko powtarzanego "wczoraj", a ja sobie zrobiłem tradycję wracania do tego co rok?

A dupa! - powiedziałem sobie i wyrwałem się w końcu z Dnia Świstaka.

I tak oto legła w gruzach kolejna tradycja.

W związku z tym, że od trzeciego lutego przeżywam nowe dni i wiele rzeczy, które były stare, stało się nowymi, ogłaszam wesołe świętowanie poświstakowego życia i obniżam ceny płytek!

Ci, którzy chcą posłuchać czegoś zupełnie innego niż standardowa mielonka radiowa przygrywająca ludziom do pracy, mogą sobie teraz kupić moją starszą płytkę za 20 zł, a nowszą za 25 zł.

Taka obniżka!

Co do innych nowych rzeczy, zmienił mi się też impresario. Dawno, dawno temu był nim Hugo - założyciel KonteStacji. Nagrałem z nim dwie płytki, jeździłem na koncerty i było fajnie.

Ale teraz to on nie ma na to czasu.

A poza tym to nasze wspólne działanie na polu artystycznym wyglądało jakoś tak... gejowo. A ja mam inne preferencje.

I dlatego nowym, świeżym i zupełnie non-gay impresario została Aga.

Aga jest lekko szajbnięta, ale ma za to sprawny łeb (i bardzo ładny). Niektórzy mówią, że to życie w akademiku tak ją zmieniło, ale myślę, że to nieprawda. Tak czy inaczej, teraz ona się będzie stresować załatwianiem tego i owego, sprzedawaniem płytek, organizowaniem koncertów, pakowaniem do paczek, a ja sobie odpocznę.

Aga zajmuje się też mini-sklepikiem z moimi płytkami i książkami. Więc z każdym pytaniem należy walić do niej. Przez "walić" mam oczywiście na myśli: uderzać.

Uderzać do niej należy przy użyciu maila: aga-małpa-sklepik-kropka-nawalony-kropka-com.

Pierwszy, lutowy numer "Ironizatora" się opóźnił krzynę. Byłby dziś już gotowy, gdyby nie to, że akurat premier Tusk postanowił pogaworzyć z internautami i przez 4 godziny relacjonowałem to na żywo. Przy okazji, jeżeli ktoś jest zainteresowany i chce czegoś długiego posłuchać przy pracy, służę linkiem.

Tak więc ci, którzy w ostatnich dniach zaprenumerowali, załapią się jeszcze szczęśliwie na Numer Pierwszy.

A teraz lecę dołączyć do kolejnej audycji w Radiu Kontestacja. Jak to co poniedziałek. Wesołej zimy i śmierć świstakom!

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Sherlock Holmes 2 - recenzja 29

Poszedłem do kina na Sherlocka Holmesa 2.

Tak, to nie pomyłka. Ja wiem, że Sherlocka Holmesa się nie ogląda, tylko czyta. Ale ktoś nakręcił film. I ja poszedłem go zobaczyć. Teraz mi wstyd.

Powody wizyty w kinie były dwa: była akurat promocja biletów ten drugi film był jeszcze gorszy

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.