Martin Lechowicz

Programowanie ewolucyjne

W niedzielę otworzyłem paczkę z częściami, a w poniedziałek zbudowałem pierwsze urządzenie. Urządzenie mruga dwiema diodami. To niesłychany sukces. W ciągu dobry zdobyłem nowy zawód: Projektant Urządzeń Mrugających.

Powinienem teraz oferować kursy dotowane przez Unię Europejską oraz napisać poradnik jak budować i programować urządzenia mrugające.

Najbardziej interesujące jest to w jaki sposób przeszedłem od zestawu powyżej do działającego urządzenia.

Otóż posłużyłem się w tym celu założeniami teorii ewolucji.

Jak wszyscy wiemy ze szkoły, żeby powstały działające, funkcjonalne organizmy nie potrzeba ani wiedzy ani projektanta. Wystarczy zostawić wszystko jak jest, dobrze zamieszać, odstawić i za milion lat zrobi się z tego coś działającego.

W związku z tym, że jestem mocno wierzącym człowiekiem, włożyłem wszystkie części z obrazka nr 1 do pralki i nastawiłem programator na dwa miliony lat.

I oto co wyciągnąłem po wyłączeniu pralki:

Nie powinno to nikogo dziwić. Jest przecież udowodnione ponad wszelką wątpliwość, że ewolucja działa.

Jedyne czego żałuję to to, że nie nastawiłem pralki na 3 miliony lat - byłyby wtedy 3 diody.

Żeby jednak te diody zaczęły w absolutnie rewelacyjny sposób mrugać, należy jeszcze układ zaprogramować. Czy domyślasz się jak to zrobiłem? Oczywiście: programowaniem ewolucyjnym.

Czyli:

Podłączyłem płytkę do programatora, a programator do komputera

Uruchomiłem program, który wpisuje program bezpośrednio z klawiatury do mikrokontrolera

Kupiłem w zoologicznym 4 koty, 12 myszy oraz bardzo dużo much

Zamknąłem ich w pokoju na 6 milionów lat

Moje założenie było takie: koty będą gonić myszy, myszy będą jeść muchy, a muchy będą jeść gówna. W związku z tym system jest samowystarczalny i będzie trwał wiecznie.

Skutkiem ubocznym obecności licznych kotów ganiających myszy po pokoju będzie losowe wciskanie przycisków klawiatury. W ten sposób po odpowiednio długim czasie powstanie działający program.

Tak też się stało. Kiedy wróciłem do pokoju po 6 milionach lat urządzenie było gotowe i zaprogramowane. Przywitało mnie wesołym mruganiem, jakby chciało powiedzieć: miałeś rację, szefie - warto wierzyć w ewolucję.

Jeżeli w całym tym opowiadaniu widzisz jakieś sprzeczności, niespójności, niekonsekwencje i braki, zrób to samo co się robi z teorii ewolucji biologicznej: zignoruj je. Skoro tam ci nie przeszkadzają, to nie rozumiem dlaczego miały by przeszkadzać w mojej teorii.

Po tym całym eksperymencie muszę powiedzieć, że zaczynam rozumieć dlaczego teoria ewolucji jest tak popularna i z takim oddaniem broniona przez licznych zwolenników. Jakże może nie być popularna teoria, której owoce są tak słodkie?

Przecież zamiast uczyć się, organizować, projektować i pracować okazuje się, że wystarczy siedzieć na dupie przez milion lat i poczekać aż wszystko samo się zrobi!

Motto programowania ewolucyjnego: siądź na dupie i czekaj.

Czego wam gorąco życzę, zapraszając wszystkich do życia zgodnego z tym, w co się wierzy.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Im łatwiej się psuje tym lepsze 7

W czwartek napisałem o dysku SSD. Że to fajna rzecz i najlepszy sposób, żeby przyspieszyć komputer.

W komentarzu ktoś poruszył najczęściej poruszany lęk związany z tymi dyskami: ograniczony czas życia. Bo dyski SSD mają limit ilości zapisów. W tańszych urządzeniach do użytku domowego, do jedną komórkę pamięci można zapisać do 10 tysięcy razy...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.