Martin Lechowicz

Reportaż z pochwy

Jeżeli chodzi o poglądy to mój świat stoi na trzech nogach: Bóg, wolność i robienie sobie jaj.

W ramach "Bóg" prowadzę www.odwyk.com. Kto nie zna, ten niech choćby z ciekawości sprawdzi, bo nie ma drugiego takiego czegoś w polskim internecie. Unikalna sprawa.

W kwestii "robienie sobie jaj" to sprawa jest oczywista i nie ma się co rozwodzić. Wystarczy wejść na Google albo YouTube i wpisać "Martin Lechowicz".

Ale wolność trochę zaniedbałem. I źle mi z tym.

I nie dlatego, że mi przestało zależeć. Chociaż jak twierdzi jeden profesor, taki jest bieg natury, że z wiekiem ludzie mają inne priorytety i rezygnują z wolności. Wyrasta się. Jak z Korwina.

Stary dureń.

Nie o to chodzi. Po prostu korzystałem z tej swojej wolności tak dużo, że zapomniałem o niej gadać. Co by pozarażać trochę innych.

A czasy takie, że przydałoby się! Bardziej niż kiedykolwiek, bo rzeczywistość dookoła zmienia się w jedno wielkie więzienie. Póki co jest to więzienie bardzo nieszczelne i w pewnej części dobrowolne, ale tendencja jest jednoznaczna: więcej bezpieczeństwa, mniej wolności.

Bo bieda. Bo choroba. Bo terroryści. Każdy pretekst jest dobry, żeby zwalić odpowiedzialność za swoje życie na kogo innego. Kogo? Księdza? Mamę? Profesora? Urzędnika?

Lata temu wymyśliłem radio ‪KonteStacja‬. Dużo ludzi zaraziło się pomysłem i lobbowaliśmy za wolnością całkiem skutecznie jak na nasze możliwości. Był kiedyś pomysł Rejestru Stron Zakazanych, cenzury internetu, pamiętacie? Głupi, chory, nieskuteczny. To nasze środowisko zrobiło wtedy rozpierduchę. A wiecie, że macie prawo filmować policjantów, prawda? Oni też już wiedzą. To my do tego doprowadziliśmy.

Ale KonteStacja rozwinęła się w radio biznesowe, więc machnąłem na nią ręką. Nie żebym miał coś przeciw biznesowi, wręcz przeciwnie. Ale po latach życia zorientowałem się, że pieniądze są jak socjal: dają głośno, odbierają po cichu. I więcej odbierają niż dają. Bieda źródło wszelkiego zła, ale bogactwo - wcale nie mniejsze. Jechać na wakacje z milionerami? W życiu. To tak jakby jechać z bandą alkoholików. Ich uzależnienie co prawda mniej śmierdzi, ale jest nie mniej obrzydliwe.

Pora wrócić do gadania o wolności. Bo przecież mało kto nie jest poirytowany faktem, że nie można sobie drzewa ściąć, domu zbudować, sprzedać własnej książki czy zatrudnić znajomego bez upokarzających pozwoleń. "Proszę pani, czy mogę?" Jak w przedszkolu.

Pewnie, nie wszystkim to przeszkadza. Jak w piosence Jacka Kaczmarskiego, która kończy się słowami: "w przedszkolu naszym nie jest źle - szczególnie gdy się śpi".

Postanowiłem więc, że kończę wszystkie "Lewatywy Mózgu", "Raporty Martina" i inne zabawki i skoncentruję się na tym, co dziś ważne. Bo jak już gadamy w tym internecie, to gadajmy częściej o wolności, co? Jest jej o wiele za mało, o wiele mniej niż mogłoby być. I tracimy przez to.

Kto zainteresowany, niech subskrybuje, posłucha i pogada od czasu do czasu - mój nowy podcast nazywa się "Free!"

A żeby było fajnie zacząłem od relacji spod sejmu. Protest obrońców pochwy oraz jej zawartości, oczami Martina Lechowicza.

Posłuchaj:

http://www.enklawa.net/wysun-miecz-z-mojej-pochwy,5331

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Kelthuz skazany 64

Tydzień temu sąd w Kielcach uznał Kelthuza za winnego szerzenia nieprzyjemnych rzeczy po świecie. I skazał na roboty. Społeczne.

Dla niektórych okazja żeby pomóc innym to nagroda, nie kara, ale to tylko dla ludzi o wielkich sercach. W tym wypadku to zdecydowanie kara. Dotkliwa.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.