Martin Lechowicz

Rower i kij

A jutro jadę do Olsztyna.

A z Olsztyna do Ełku.
A z Ełku do Gołdapi. Tam kończy Polska a dalej nic nie ma.

Jadę pociągiem, bo jadę rowerem. Rower do pociągu i jedziemy. A potem wysiadamy i znowu jedziemy.

Gdyby mnie ktoś spotkał na drodze z Ełku do Gołdapi, niechże pomacha. Będę jedynym rowerzystą, który jedzie w kapeluszu.

Przypominam wszystkim, którzy nie powinni mieć prawa jazdy a mają, że odległość wyprzedzania rowerów wynosi 1,5 metra. A nie 20cm, jak niektórzy podejrzewają.

W związku z wyprzedzaniem myślę ostatnio o projekcie edukacyjnego kija. Miałby taki kijaszek metr długości i zakładałoby się go na rower tak, żeby sterczał z lewej strony. Za końcu byłby ostry gwóźdź.

Gdzie tu walor edukacyjny? Walorem tym jest zarysowana karoseria fiuta w BMW, który wyprzedza rowerzystę w odległości pół metra.

- Pan mnie zarysował gwoździem!
- Ja? Ależ to niemożliwe!
- Jak niemożliwe, co niemożliwe! Patrz pan jaka rysa!
- Niechże pan pomyśli: skoro pan mnie wyprzedzał zgodnie z przepisami, to między rowerem a samochodem było 1,5 metra. A kij ma metr. Więc to niemożliwe. Ta rysa musiała tu być wcześniej.

Można potem spędzić ciekawie czas dyskutując z panem kierowcą czy opłaca mu się uznać rysę za dowód popełnienia wykroczenia z art 86 kodeksu wykroczeń czy też się nie opłaca.

Niestety nie mam ani kija ani gwoździa ani czasu. Ale pomysł jest niebanalny i bardzo medialny. Więc polecam go uwadze każdego, kto jest głodny sławy lub czuje parcie na wychowywanie polskich kierowców, żeby zaczęli jeździć jak fajni ludzie z wyobraźnią a nie potencjalni mordercy.

Bo inni ludzie mają prawo jeździć tą samą drogą co ty, niezależnie od tego jak bardzo ci się spieszy na ulubiony serial. I fakt, że masz do dyspozycji czterokołowy czołg, którym jesteś w stanie pozabijać wszystkich, którzy ci staną na drodze, nic tutaj nie powinien zmieniać. A jeżeli zmienia, to zerknij w lustro.

Sprawdź czy nie zobaczysz tam przypadkiem kawał fiuta.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Sklepik

Wejdź do sklepiku i kup sobie coś fajnego do czytania! A jak już masz to kup drugie. Na prezent.

Lem Mrożek Listy - książka 16

W piątek poszedłem do hipermarketu po makaron i piwo. Święta się zbliżały, więc z głośników leciała piosenka o tym, że jedna pani lubi białe Boże Narodzenie, a inny pan wraca na Boże Narodzenie do domu. Wszędzie, jak okiem sięgnąć, belsy dżinglały donośnie. Najt się sajlentowała i czuć było w powietrzu Santa Klausem.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.