Martin Lechowicz

Rozwód

Moje ogłoszenie o treści "odchodzę z KonteStacji" wzbudziło niezdrowe emocje.

Bardzo mi się to spodobało.
Ale, że już mi się trochę znudziło obserwowanie reakcji i dowiedziałem się wszystkiego co chciałem się dowiedzieć, wyjaśniam teraz precyzyjnie o co w tym wszystkim chodzi.
Radio KonteStacja wraz z ludźmi skupionymi wokół niego jest najszybciej, najbardziej dynamicznie rosnącym środowiskiem wolnościowym w Polsce. I praktycznie jedynym w Polsce medium w całości skupionym na promocji wolności i przedsiębiorczości, które jest w stanie przebić się do mainstreamu.
Szkoda by to psuć.
A zepsuć się może.
Symptomy wskazują na to, że grupa Kontestatorów osiągnęła punkt, w którym może istnieć już sama dla siebie. Naturalne ludzkie dążenie do stworzenia sobie bezpiecznego Klubu Wzajemnych Adoratorów, doprowadzi w końcu do zdechnięcia całego przedsięwzięcia. Ludzie się lubią coraz bardziej, a kiedy się lubią, zaczynają przebywać między sobą i mówić do siebie, zamiast skupić się na ludziach z zewnątrz.
Trzeba się więc tym naturalnym tendencjom przeciwstawiać.
I to jest zadanie liderów. Na przykład moje.
Mój z kolei problem polega na tym, że chwilowo mam większą ochotę skupić się tworzeniu i realizacji swoich wariackich pomysłów, niż na tworzeniu sprawnego środowiska społeczno-politycznego i utrzymywania go w dobrym zdrowiu.
Tak więc odchodzę z KonteStacji. Dla dobra KonteStacji.
Odejście w praktyce polega na tym, że:
  • Nie zajmuję się więcej zarządzaniem, kierowaniem radiem, tworzeniem ramówki, akceptacją nowych nadających itp.
  • Nie podejmuję strategicznych decyzji
  • Nie prowadzę własnych audycji w KonteStacji
  • Nie jestem więcej "twarzą" KonteStacji
Natomiast pozostaje wciąż to, że:
  • Jestem współwłaścicielem radia
  • Jestem dziennikarzem radia
  • Jestem formalnie dyrektorem firmy i dbam o radio od tej strony
  • Mogę gościnnie współprowadzić jakieś audycje w radiu (ale nie własne)
  • Zależy mi na ruchu wolnościowym, radiu i ludziach, więc będę wpływał na to co tam się dzieje, promował stację i przyciągał ludzi (i możliwe, że skuteczniej to zrobię będąc na zewnątrz niż od środka)
Hetmanem KonteStacji pozostaje wyłącznie Hugo Kosiński. Do niego piszcie z propozycjami, problemami, itd.
Postanowiłem też, że:
Zamiast tych produkcji zajmę się rozwijaniem kanału nawalony.tv, a w nim cotygodniowym programem Lewatywa TV w formie audio/video.
Lewatywa TV będzie najprawdopodobniej w piątki o 21 na żywo. Tak na pół-żywo, bo będą tam rzeczy przygotowane wcześniej. Będzie też retransmitowana na falach KonteStacji.
Dlaczego właściwie te zmiany? Kilka powodów:
  • Jak wiadomo, mam swój własny, komiczno-satyryczno-absurdalny styl nawijania. Lewatywa audycyjna jako niezależna zewnętrzna produkcja jest OK, ale jako "twarz" KonteStacji reprezentuję całość radia i środowiska. Więc muszę wybierać: albo beztroskie wygłupy, albo reprezentowanie radia. Wybieram wygłupy.
  • Jako, że zacząłem ciut bardziej wierzyć w siebie, postanowiłem zaryzykować i zamiast kilku małych, improwizowanych eksperymentów, zrobić jedną przygotowaną, dopracowaną produkcję.
  • Skoro "Niekryty Krytyk" potrafi przyciągnąć tyle ludzi, tym bardziej ja. Jestem lepszy. Ale też chętnie Mr Krytyka wciągnąłbym do nawalony.tv. Moim ostatecznym celem jest zbudowanie internetowej alternatywy do Comedy Central.
  • Chcę się skupić na rozrywce. Cholernie lubię się śmiać. Poza tym przynosiło to jak do tej pory fantastyczne wyniki. Przez śmiech da się całkiem skutecznie wpływać na ludzi.
  • Użeranie się z malkontentami i narzekaczami Kontestacyjnymi działa mi już na nerwy. Gdybym to ja tam zarządzał, parę osób by już dawno wyleciało. Na swoich stronach mam inną politykę: ktoś mi działa na nerwy - wywalam. Dla ludzi odpowiedzialnych, budujących - szacunek i swoboda, dla niedowartościowanych i nudnych malkontentów: zdrowa porcja zamordyzmu.
Zacznie się to wszystko od września, a póki co, zapraszam na eksperymentalny okres przejściowy.
Czyli po prostu piątek wieczór na www.nawalony.tv.
Jutro o 21.00 na żywo z Poznania.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Sztuka epistolografii 16

Mam wielką nadzieję, że ktoś kiedyś zbierze moje listy i wyda je drukiem.

Jak znam życie, będzie to zapewne jakiś prokurator, który po skonfiskowaniu mojego komputera za sprawą jakiego ACTA bądź innego legislacyjnego śmiecia, stanie przed obowiązkiem przeczytania całej mojej korespondencji.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.