Martin Lechowicz

Skąd wziąć pieniądze?

W restauracji jest fajnie. Dobre jedzenie, dużo do wyboru, można nabrudzić, nie trzeba zmywać. Jest tylko jeden smutny moment: kiedy przyniosą rachunek.

Rząd się najadł popularności rozdając pieniądze na wódkę i piórnik po 500 złotych za sztukę. To znaczy, przepraszam: za dziecko.

Zbliża się powoli smutny moment, kiedy trzeba będzie płacić rachunek.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów powiedział, że "jak będzie trzeba można sięgnąć po pieniądze z Funduszu Rezerwy Demograficznej".

Kiedy rząd mówi "jak będzie trzeba" to znaczy, że będzie trzeba.

Fundusz Rezerwy Demograficznej to pieniądze zbierane do skarbonki od roku 1999, kiedy to któryś z tych orłów się nagle zorientował, że przy takiej polityce jaką rząd prowadzi ("bierz i rozdawaj") za 20 lat nie będzie czego zabierać, a rozdawać trzeba będzie dalej. Komuś zaświtało, że trzeba by się na to przygotować.

Koncepcja mądra, ale tak naprawdę cały ten fundusz jest śmiechu warty. To tak jakby zebrać wodę do szklanki w ramach przygotowywania się do pięcioletniej suszy. Przez 17 lat uzbierało się tam niecałe 20 miliardów złotych, czyli tyle, ile ZUS wydaje na emerytury w 2 miesiące. To nam się Fundusz przyda po byku.

Za to w sam raz starczy na to, żeby finansować 500+.

Przez rok.

Więc rząd ma taki program gospodarczy: poprzednia ekipa była głupia, bo przez 17 lat zbierała pieniądze na czarną godzinę. A teraz zrobimy dobrą zmianę i przepieprzymy to wszystko przez rok. Fajnie będzie. Bogato.

Przez rok.

A za dwadzieścia lat dzieci nam podziękują. Bo to one będą musiały odrobić te 20 miliardów, które ich rodzice teraz dostają.

No i dobrze. Niech się gówniarze nie lenią! Niech biorą przykład z rodziców, którzy na własnych barkach, krwią i potem, ciężko wygłosowali program 500+.

- Ucz się gówniarzu jak się zarządza pieniędzmi! Trzeba brać kredyty i wydawać, a nie żeby leżały i leżały.
- Mamo, mamo, a co będzie jak będą potrzebne?
- Nie zawracaj głowy. Jakoś to będzie. W końcu zajmują się tym mądrzejsi niż my.

To prawda.
Tylko szkoda, że ci mądrzejsi są i tak głupsi niż wiewiórka w parku.

Ona wie, że trzeba zbierać zapasy, a nie rozdawać wszystkie orzechy, które się znajdzie. Bo ważniejsze jest, żeby przeżyć nadchodzącą zimę niż być popularnym.

Miej Panie litość nad tym krajem, co nim rządzą ludzie głupsi od wiewiórek.

--

A niezależnie od tego sponsorem bloga jest Dam Koszty.com.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

OFE won 4

Ostatnio dużo się gada o OFE.

To ja też powiem swoje. Będzie krótko.

OFE znacza Otwarty Fundusz Emerytalny, co jest bez sensu, bo ma on tyle wspólnego z otwartością, co dom publiczny z publicznością. Powstało to po to, żeby... nie, nie ma sensu rozpatrywać po co powstało, bo to założenie, że powstawało po coś. Otóż nie, nie po coś...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.