Martin Lechowicz

Song of liberty

Będzie dziś krótko. Musi być. Bo przy dłuższym wpisie zasnę.

Wróciłem właśnie z kilkudniowej wyprawy wykładowo-koncertowo-urzędniczej. Część wykładowo-koncertowa to Akademia Liderów w ramach Instytutu Globalizacji. Jest to prawdopodobnie jedyna organizacja w Polsce, która ma w nazwie "globalizacja", ale nie jest anty-globalizacyjna.

Pro-globalizacyjna też tak do końca nie jest. Jest za to bardzo pro-wolnorynkowa. Skupia się też na uczeniu ekonomii opartej na 2+2=4 (zwanej tu i tam "austriacką szkołą ekonomii"), zamiast na magii. Przykładowo, powiedzą wam tam, że bogactwo kraju to przede wszystkim efekt ludzkiego działania, a nie ilość wydrukowanych pieniędzy. Że prawdziwym bogactwem jest to, co ludzie wyprodukują, wymyślą i czym usłużą, a nie to ile aktualnie wynosi PKB.

Strasznie poważni ludzie - nie chcą wierzyć w czary. A przecież państwa Europejskie już od dawna z wytwarzają pieniądze z powietrza i jakoś się da. I z powodzeniem wydają więcej niż mają.

No, może oprócz Grecji, tam się czary nie udały.

I Italia coraz bardziej odporna na magię. No i Hiszpania, oczywiście. I Portugalia. I jeszcze parę innych krajów.

Ja jednak pojechałem na zjazd Akademii Liderów nie po to, żeby walczyć z czarami, tylko, żeby powiedzieć coś o tym jak wykorzystywać media. I przy okazji sprzedać lekkiego kopa w dupę zebranej tam młodzieży w celu szeroko pojętego tworzenia z nich liderów.

I tak też zrobiłem.

A później był koncert. Został przede mnie dyskretnie nagrany. Jaka jakość nagrania - nie wiem. Jeszcze nie zdążyłem sprawdzić. Ale umieszczę go na stronie tak czy inaczej. Dostępny wyłącznie dla Mecenasów Sztuki Nieprofesjonalnej oraz tych, którzy kupili którąś z moich płyt (i wpisali kod na stronie).

Ale nie po to piszę to wszystko, żeby się pochwalić porywającym tłumy wykonaniem pieśni "Stokrotka 2".

Piszę dlatego, że dostałem propozycję. A raczej wyzywanie.

Polega ono na tym, żeby stworzyć piosenkę, która będzie mogła stać się czymś w rodzajem hymnu pro-wolnorynkowych, austriacko-ekonomicznym wolnościowców na całym świecie. No po prostu Mury i Obława do kwadratu. Po angielsku.

Jeżeli mi się uda, nagroda czeka konkretna. Ale już samo stworzenie czegoś tak wielkiego byłoby nagrodą samą w sobie.

Nie ma co ukrywać: szanse, że mi się to uda są niskie. Problem nie tkwi w braku umiejętności czy czymś podobnym. Sęk w tym, że aby ugotować naprawdę wybitną piosenkę, potrzeba mnóstwa składników, które muszą wystąpić jednocześnie, a wiele z nich jest niezależnych od twórcy. Inny problem tkwi w znanym zjawisku: że im bardziej się chce, tym gorzej wychodzi.

Prawdę mówiąc, zadanie wydaje mi się prawie niemożlliwe. Ale wyjdzie czy nie wyjdzie - spróbuję! Bo lubię wyzwania i mam dobrą motywację. A poza tym lubię pisać o czymś, w co naprawdę wierzę. Jak wolność. Liberty.

Dlatego prośba do was - o wszelkie pomysły, które mogą pomóc.

Może masz jakiś pomysł na "fabułę" piosenki? Albo wymyślił ci się kiedyś kawałek wpadającej w ucho melodii? Piosenka powinna być mocna, pobudzająca, możliwa do śpiewania przez wiele osób (więc nie za dużo trudnych do zaśpiewania ozdobników) i po angielsku.

Tyle ode mnie na dzisiaj. Codzienny wpis zaliczyłem, idę spać.

 

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Sklepik

Wejdź do sklepiku i kup sobie coś fajnego do czytania! A jak już masz to kup drugie. Na prezent.

Napój Anonków 37

Jacek Kaczmarski napisał książkę "Napój Ananków".

Ja piszę wpis blogowy pod tytułem "Napój Anonków".

Co zrobić - jakie czasy, tacy bardowie. I takie teksty.

Od paru tygodni przeżywam nowe, ciekawe doświadczenia związane ze społecznością... eee... to nie jest dobre słowo. Prędzej: z bandą. Ale nawet banda ma jakiś porządek...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.