Martin Lechowicz

Statystyki YouTube

Zauważyłem, że od jakieś czasu wskaźniki statystyk na YouTube zachowują się jakoś dziwnie. A dokładniej zmienia się z czasem coś, co nazwałem sobie Wskaźnikiem Obojętności - czyli przelicznik oglądalności do ilości ocen (ewentualnie do ilości komentarzy).

Wskaźnik Obojętności mówi, co który widz ocenia piosenkę albo zostawia komentarz.

Im wyższy wskaźnik - tym wyższa obojętność. Im niższy, tym mniej ludzi zostaje obojętnych.

U mnie ten przelicznik ciągle spadał, a teraz jest chyba najniższy w całym polskim internecie.

Możliwe wytłumaczenia?

  • YouTube fałszuje statystyki
  • z czasem obojętni widzowie odchodzą, a mniej obojętni zostają
  • mam specyficznych widzów, którzy bardzo lubią mnie słuchać, albo bardzo nie lubią polecać innym
  • to wszystko przypadek i tyle

Pobawiłem się arkuszem kalkulacyjnym i wyszło mi coś takiego:

Statystyka nr 1

 

Wykres pokazuje jak Wskaźnik Obojętności zmieniał się w czasie. Zależność jest wyraźnie widoczna. Tylko wystająca Hanka Mostowiak zaburza obraz. Ale nawet "Smoleńsk", który też dostał się przecież w świat i poszedł w tłum, nie zmienił tendencji!

Biorąc pod uwagę, że YouTube ilości ocen i komentarze zlicza precyzyjnie, a ilość odsłuchań tylko szacuje, jest całkiem możliwe, że te statystyki są niewiarygodne.

No bo bez jaj - ostatnią piosenkę oceniło prawie 800 osób, a ma mniej niż 10 tysięcy odsłuchań? Według statystyk sprzed roku, gdyby przyjąć, że Wskaźnik Obojętności jest w miarę stały, powinno ich być 50 tysięcy! Policzcie sobie sami.

Więc jedno z dwojga (a nawet trojga): albo przez rok moi słuchacze stali się 5 razy bardziej zaangażowani, albo YouTube pięciokrotnie zawyżało statystyki, albo teraz jest pięciokrotnie zaniża.

Nie mam ochoty wpadać tutaj w korwinizmy, i głosić, że ktoś-tam gdzieś-tam się mną jakoś szczególnie przejmuje i chce mnie trochę przytłumić, bo moje poglądy są dla kogoś-tam gdzieś-tam niewygodne. Ale gdybym lubił się pławić w paranojach, to właśnie miałbym niezłą pożywkę.

Spójrzcie na ten wykres jeszcze raz. W pewnym momencie wskaźnik spada o połowę. I zbiegiem okoliczności dzieje się to akurat wtedy, kiedy opublikowałem piosenkę, w której nie cieszę się zbytnio ze wstąpienia Polski w szeregi Unii Europejskiej...

Prawda, jak łatwo wpaść w paranoję?

Ja wolę wierzyć, że po prostu przyciągam ludzi, którym nie jest wszystko jedno. Za to odchodzą ci, którzy szukają tylko bezmyślnej papki, tzw. ZZZ: zobaczyć, zaśmiać się, zapomnieć.

Spróbowałem jeszcze posortować dane względem popularności, a nie czasu. Podejrzewałem, że istnieje zależność Wskaźnika Obojętności od popularności. To znaczy: im bardziej coś masowe, tym większy odsetek ludzi, którym wszystko wisi.

I rzeczywiście, widać, że jest zależność, chociaż nie aż tak mocna jak zależność od czasu:

Statystyka nr 2

 

Jakie z tego wnioski? Nie bardzo wiem. Jedno jest pewne: ludzie najbardziej mieli w dupie Hankę Mostowiak!

Na koniec porównałem się z innymi i wyszło mi to, co powiedziałem na początku: mam najmniej obojętną widownię w całym polskim internecie!

Statystyka nr 3

 

Zaskoczyło mnie tu kilka rzeczy.

Po pierwsze, wszystkie kabarety mają wysoką oglądalność i wszyscy je mają w dupie. Wskaźnik Obojętności jest wysoki jakj Himalaje, wszyscy ten chłam oglądają, i wszystkich to wali.

Po drugie, twórcy krótkich, fajnych serii internetowych mają zwykle niski WO. Przynajmniej 7 razy wyższy niż telewizyjne kabarety. I to niezależnie czy oglądalność jest niska (jak mój krótki "Raport Martina") czy średnia (jak u Dema i Lekko Stronniczych) czy wysoka (jak u Niekrytego Krytyka). Chociaż i tutaj tendencja do wzrostu w-dupie-mienia ze wzrostem oglądalności jest wyraźna.

Wskaźnik WO dla mojej ostatniej piosenki wynosi na dziś 11,4. To znaczy, że co 11 osoba oceniła moją piosenkę.

Nie znalazłem na YouTube żadnej produkcji z aż tak niskim wskaźnikiem. No, chyba, że jakiś filmik, oglądany przez 5 osób, z których 3 oceniły, że super.

Więc albo YouTube sobie w kulki leci, albo zaprawdę jestem Baronem Nieobojętności!

Który to tytuł bezczelnie sobie niniejszym nadaję.

A jeżeli ktoś chciałby zrobić więcej statystyk, ewentualnie poszukać kogoś, kto mnie w nieobojętności przebije, to udostępniam szczodrze plik do arkusza kalkulacyjnego (otwierać w OpenOffice Calc) i czekam na komentarze!

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Elektro-sklepik

Wspieraj barda! E-booki i piosenki, każda piosenka za złotówkę. Tanio jak Chinach!

YouTube wprowadza A.C.T.A. 51

Nienawidzę A.C.T.A.

Dlatego, że nienawidzę prawa, które zakłada z góry, że jesteś bandytą i każe ci niewinność udowadniać. To właśnie miała wprowadzić A.C.T.A.

I to samo robi YouTube.

 

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.