Martin Lechowicz

Święty Mikołaj

Przyszedł do mnie Święty Mikołaj. Poznałem go natychmiast. Po worze.

- Cześć Mikołaju - zagadnąłem.
- Zimno, szaro, w nerach strzela - pozdrowił mnie tradycyjnym polskim narzekaniem.
- Chcesz piwo?
- Poproszę.

Mikołaj wypił piwo. Butelkę wypłukał i wsadził do wora.

- Mikołaju, co ty tu robisz trzy dni przed świętami?
- A co, nie pasuje?
- Nie no, pasuje, pasuje.
- Bo jak nie pasuje to mogę w ogóle nie przychodzić.
- Nie no, przychodź, przychodź.
- Sprawa jest taka, że roboty dużo, to zaczynam wcześniej.
- Naprawdę?
- Nie. Tak naprawdę to nie ma dużo roboty. Nikt już w nic nie wierzy, nie ma do kogo chodzić.
- Ja wierzę.
- Jak wierzysz to daj drugie piwo.

Wierzyłem, więc dałem. Mikołaj wypił piwo, a butelkę wsadził do wora.

- Mikołaju, dlaczego wsadzasz butelki do wora?
- Bo do kieszeni się nie zmieszczą.
- A nie pomieszają się z prezentami?
- Z jakimi prezentami?

Przyłapał mnie na presupozycji. Co za wstyd! Poczułem się jak nieprogramista.

- Może piwko? - zaproponowałem przepraszająco.
- Nie odmówię.

Mikołaj wypił piwo, a butelkę wsadził do wora.

- Mikołaju, co masz w worze?
- Butelki.
- A prezenty?
- Co prezenty?
- Gdzie masz prezenty?
- Prezenty mam gdzieś.
- A po co ci butelki?
- Sprzedam w skupie.
- Aha, i kupisz za to prezenty?
- Nie.
- A co?
- Wódkę.

Przyznam, że tu mnie zaskoczył.

- Co z ciebie w ogóle za Mikołaj, Mikołaju?
- A kto powiedział, że Mikołaj?

Menel wstał, beknął, podziękował za butelki, podrapał się w dupę i poszedł.

No i proszę, co to nadmiar wiary potrafi zrobić z człowieka. W menelu zobaczyłem świętego.

Chyba muszę przestać czytać o tym Jezusie. Jestem trzy piwa w plecy.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Napój Anonków 37

Jacek Kaczmarski napisał książkę "Napój Ananków".

Ja piszę wpis blogowy pod tytułem "Napój Anonków".

Co zrobić - jakie czasy, tacy bardowie. I takie teksty.

Od paru tygodni przeżywam nowe, ciekawe doświadczenia związane ze społecznością... eee... to nie jest dobre słowo. Prędzej: z bandą. Ale nawet banda ma jakiś porządek...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.