Martin Lechowicz

Tu wklej sensacyjny tytuł

Podziwianie twórczości dziennikarzy w zakresie wymyślania sensacyjnych tytułów jest dla mnie nieustającym źródłem wesołości. Co nawet narysowałem raz w komiksie.

Dziś przeczytałem taki tytuł: "Ktoś ostrzelał biuro posła w Sopocie".

A nie, przepraszam, tytuł był inny: "Ktoś ostrzelał biuro posła w Sopocie?"

Wyjaśniam: pytajniki w tytułach stawia się po to, żeby wykazać brak związku między tytułem a tekstem. I ewentualnie uniknąć procesów sądowych. Ucz się, młody dziennikarzu: dzięki dobrodziejstwom pytajników do artykułu o uprawach ziemniaków możesz teraz dodać tytuł "czy ziemniaki są z Marsa?" i wszystko będzie w porządku.

I dlatego każdy kto się chociaż trochę dziennikarstwem zajmował wie już po samym tytule, że nikt nie ostrzelał biura posła w Sopocie. Tytuł jest więc w pewnym sensie przydatny, bo doświadczonym czytelnikom mówi o czym tekst nie będzie.

I w tym wypadku:

  • całe ostrzelanie składało się z 2 dziur po nabojach (słownie: dwóch)
  • właściwie to nie było w ogóle nabojów, tylko śrut i nie było broni, tylko wiatrówki
  • a tak naprawdę to nie strzelali do biura, tylko do obrazka

Co mi przypomniało, że na którymś KontestCampie (zlot słuchaczy radia Kontestacja) strzelaliśmy sobie z pneumatycznej broni do tarcz przyczepionych do drzew. W języku dziennikarskim brzmiałoby by to więc: "anarchistyczna młodzież ostrzelała las".

Nie wiem dlaczego, ale strzelanie do świętych obrazków w jeszcze świętszych oknach biur przenajświętszych posłów wzbudza we mnie jakąś niezdrową sympatię. Potęguje ją dodatkowo wypowiedź posła Jaworskiego, który wyjaśnił dlaczego strzelano. Otóż z powodu "pełnych nienawiści wypowiedzi Wałęsy i Niesiołowskiego".

To wyjaśnienie brzmi faktycznie dużo lepiej niż na przykład takie:

Szło sobie dwóch lekko podpitych łebków przez miasto ze świeżo kupioną wiatrówką w plecaku i szukali do czego by tu postrzelać. Patrzą, a tu stoi w oknie obraz któregoś z tych fiutów z telewizji, co to żyją od lat za ich pieniądze, nie pozwalają pić piwa w parku, zmuszają do słuchania przygnębiających, nudnych, paranoiczych bredni i wiecznie kłócą się z innymi fiutami o to, który fiut ma większego fiuta, czy tam o jakieś inne rzeczy, zresztą wszystko jedno, gówno to kogo obchodzi. Ujrzawszy więc portet (wokół którego zapewne paliły się świece i kadzidła) jeden powiedział do drugiego: "patrz, stary!". Drugi zachichotał. Pierwszy strzelił. Trafił. Zrobił trzecią dziurę w nosie Przenajświętszego. Drugi powiedział: "dawaj, ja też chcę!". No i też strzelił.

Po czym poszli do domu i mają teraz ubaw po pachy widząc jakie pierdoły wygadują posłowie i piszą dziennikarze. I zakładają się z kolegami czy o nich powiedzą coś w Faktach na TVN-ie.

Taki trolling za pomocą wiatrówki.

Może więc tłumaczenie posła Jaworskiego jest rzeczywiście lepsze? Wiecie, takie bardziej dostojne. Poważne. Monumentalne. Jak on sam.

Z drugiej strony może powinniśmy się trochę martwić. Bo skoro w tym kraju sądy skazują za publikowanie gier w internecie, w których się strzela do latających gęb urzędników państwowych, to co może grozić za strzelanie do świętych portretów?

Pręgież?

Zsyłka?

Tortury?

Żeby było śmieszniej "ostrzelany" poseł Jaworski był jednym z organizatorów marszu pod tytułem "obudź się, Polsko". No, to już wiemy na czym polega według posła pobudka. Jeszcze z dziesięć lat takiego budzenia się i będziemy musieli stawać na baczność widząc zdjęcie wyższego urzędnika państwowego w gazecie, zaś widząc jego portret w ramce, uklęknąć.

To ja już chyba wolę spać.

Idę. Postrzelam do czegoś.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Media w Rosji to żenada? To popatrzcie na polskie! 7

W Polsce dziennikarstwo dzieli się na szmatławe oraz takie, które udaje, że szmatławe nie jest. I to właściwie całość. Wyjątki są nieliczne.

Standard dziennikarza w Polsce wygląda tak:

informacji nie szuka, tylko kopiuje jak coś brzmi dobrze to nie sprawdza źródeł jest notorycznie nieprzygotowany do wywiadu nie stara się myśleć samodzielnie, tylko naśladuje to jak myślą "wszyscy" prezentuje kreatywność krowy i inicjatywę barana ...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.