Martin Lechowicz

W Polsce jak w Bajce

To już stary news, ale dopiero teraz na niego trafiłem. Na początku marca kurator sądowy zabrał rodzinie dzieci.

- Znowu? - zapyta wzruszając ramionami przeciętny Europejczyk.

Tym razem zabrał za to, co było zupełnie normalne jak jak byłem mały. Że chłopak dostał klapsa w tyłek.

Przypominam tym, którzy przespali kiedy ustawa wchodziła w życie: klaps w tyłek jest przestępstwem!

- E, znowu przesadzasz - powie przeciętny obywatel.

No tym razem ani trochę. Z tego artykułu na WP dowiesz się, że odebrano dziecko rodzinie Bajkowskich, a powodem była przemoc domowa. Okazał się nią klaps w tyłek, którego nikt zresztą nie widział. Przyznał się do niego sam prostoduszny ojciec, nie wiedząc najwyraźniej w jakim żyje kraju i jakie zaszły zmiany. Widać on też uważał, że przesadzamy w radiu KonteStacja.

Dzieci były zdrowe, miały co jeść i nie były bardziej dysfunkcjonalne emocjonalnie niż większość polskich rodzin. Zabrano ich, bo rodzicie zaniepokoili urzędników. Tym, że dostawały w tyłek w ramach kar. Skuteczne karanie dzieci jest bowiem w Polsce przestępstwem. Z dzieckiem możesz ewentualnie pertraktować. Zgodnie z zasadą: "kocham - nie wychowuję".

Ponadto orzeczono, że "rodzice nie zabezpieczają potrzeb psychicznych dzieci". A którzy rodzice zabezpieczają, pytam!? Jeżeli za to odbiera się dzieci, to nikt kto wpadnie w ręce Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno Konsultacyjnego nie jest bezpieczny. Koniec, kropka, idź do RODK-a. Z dzieckiem. Wyjdziesz bez.

Problemem jest również to, że "ojciec jest dominujący i górujący nad synami". I fakt, to jest problem, bo według Polskiego Modelu Wychowania to przecież mama ma górować nad synami. I nad mężem też. Ojciec natomiast ma być dupa i nie górować nad niczym, tylko przynosić do domu pieniądze. W kraju wszechwładnej Matki Polki nie ma w ogóle czegoś takiego jak ojciec.

Nie trzeba nawet sprawdzać jakiej płci byli pracownicy, którzy postawili takie zarzuty. Widać jakie mają poglądy: zdrowe, polskie, katolickie. Nie żaden tam krwiożerczy patriarchat, jak z jakiejś zacofanej Biblii.

Terapeutów zaniepokoił też fakt, że dzieci się stawia w sytuacjach zmuszających do samodzielności. Zostawały same w domu i same jeździły pociągiem. Co ich tu niepokoi to ja nie rozumiem. Mnie niepokoi coś dokładnie przeciwnego, że dzieci się nie wychowuje i robi z nich nieporadne życiowe kaleki. A najbardziej mnie niepokoi to, że takim idiotom jak ci "terapeuci" dano władzę odbierania dzieci rodzicom.

Niepokoi mnie również głupota jaką przejawiają rodzice zgłaszając się po pomoc do instytucji państwowych, które jak widać są przytułkiem dla niespełnionych macierzyńsko pań idealistek, które wzięły sobie zbyt głęboko do serca piosenkę "wszystkie dzieci nasze są" i teraz ujednolicają wspólnym urzędniczym trudem polski model wychowania, żeby pasował do jedynie słusznego wzorca.

Jak można się dziwić, że Polacy nie chcą mieć dzieci.

Owszem, chcą. Tylko nie w Polsce.

I ja też nie chcę. Jeszcze dziesięć lat temu, może. Ale teraz? Dzieci? W Polsce?

Nigdy w życiu!

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Dzieci są z nitrogliceryny 15

Jest w Polsce taka gra. Nazywa się "zobaczysz jak sam" i trwa całe życie.

Polega na tym, że bierzesz kogoś nieświadomego i mówisz mu:

  zobaczysz jak sam pójdziesz na studia zobaczysz jak sam będziesz chodzić do pracy zobaczysz jak sam będziesz mieć dom zobaczysz jak sam będziesz mieć żonę

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.