Martin Lechowicz

Wardęga w metrze

Wardęga przebrał się za Lorda Vadera, wszedł do metra i robił dziwne rzeczy. Ktoś zatroskany zgłosił, że jakiś typ przeszkadza spokojnym ludziom gapić się w komórkę i oglądać filmiki z psem przebranym za pająka. Do metra wsiadła więc straż ochrony metra i Wardęgę wyrzuciła. I dobrzy ludzie mogli dalej być smutni i ponurzy.

Ta historia nie jest specjalnie oburzająca, a to z dwóch powodów.

Po pierwsze dobrze zobaczyć jak ludzie w mundurach zaledwie w 10 osób potrafią sobie poradzić z samym Lordem Vaderem. Każdy fan Star Wars od razu czuje się bezpieczniej.

A po drugie, jak wszyscy dobrze wiemy, ludzie w mundurach to Polacy najlepszego sortu. Zaś ludzie przebierający się w środkach komunikacji miejskiej za złe charaktery to Polacy najgorszego sortu. W najlepszym wypadku zboczeńcy, w najgorszym gówniarze nie szanujący powagi sytuacji. Wiecie, tacy co to mówią wszystkim dookoła "cześć" zamiast "szanowni państwo".

Ale patrząc na to ile przy tym było szarpania, wyzwisk i agresji, chciałbym się dowiedzieć od Warszawskie Metro sp z o.o. z którego pierdla wzięli tych ochroniarzy. Bo być może będę niedługo potrzebować paru zbirów na wypadek jakby jakiś dłużnik nie chciał oddać mi pieniędzy. Więc chciałbym wiedzieć skąd ich brać.

Chodzi mi o takich wielkich, opryskliwych, wulgarnych typów odznaczających się szczególnym brakiem kultury i większą tendencją do agresji niż to wynika z sytuacji.

Na profesjonalizmie mi nie zależy. Ale Metru widzę też nie, więc czuję, że się dogadamy.

Chciałbym też pogratulować temu ochroniarzowi, który powiedział "nie będziesz kamerować" i wykręcił ręce operatorowi Wardęgi. Chciałbym pogratulować poczucia humoru, bo powiedział te słowa w sytuacji, kiedy dookoła stało 15 osób z komórkami i wszystko nagrywali. Biorąc pod uwagę, że każdy pasażer metra ma kamerę w komórce, jeszcze zabawniej by było powykręcać ręce wszystkim wchodzącym do metra, a potem ich powyrzucać.

Też bym się chciał pośmiać.

Bo wygląda na to, że jest to jedyny humor, na jaki możemy liczyć w metrze.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Marsz - za kim jestem? 19

"Jaką masz opinię o samym marszu i blokadzie? Którą ze stron, bardziej lub mniej, popierasz?" - takie pytanie dostałem mailem.

Marsz Niepodległości 11 listopada 2011 roku w Warszawie przeszła do historii jako wiekopomna chwila. Ci, którzy nie widzieli filmu "Czarny Czwartek", mogli zobaczyć te same sceny na ulicach. Brakowało tylko, żeby kogoś zabili i nieśli go potem na drzwiach pod pomnik Dmowskiego śpiewając "Janek Wiśniewski padł"...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.