Martin Lechowicz

Wezwanie na policję

Dostałem wezwanie na policję. Mam się stawić w charakterze naolka, nadka, radka albo czegoś takiego w sprawie z o wykroczenie.

Co tu jest napisane?

Art 56 mówi: "Kto bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar, podlega karze grzywny".

Jest to zapis z roku 1971.

No proszę. Wiedziałem, że istnieje ustawa z 15 marca 1933 r. o zbiórkach publicznych (zalatująca jeszcze lekką staropolszczyzną), ale nie wiedziałem, że oprócz tego jest jeszcze zapis w kodeksie wykroczeń.

Było o tym ostatnio głośno, ale przypomnę: polskie prawo zabrania publicznego zbierania pieniędzy bez zezwolenia. Co to oznacza? Że jeżeli chcesz być legalnym, praworządnym obywatelem to musisz zapytać ministra o pozwolenie zbierania na piwo.

Spotykam ciągle ludzi, którzy nie są w stanie uwierzyć, że w Polsce się karze za takie rzeczy. Mówią, że nawet jeżeli jest takie prawo, nikt nie skazuje dziś nikogo za zupełnie nieszkodliwe działania na mocy ustawy, którą wymyślono trzy ustroje temu. Nawet jak jest takie prawo, to jest zupełnie martwe i nikt za to nie każe. No bo bez przesady. Wolna Polska, tak?

Owszem, wolna - ale tylko w sensie oceny prędkości zachodzenia zmian. Najwyraźniej prawo nie jest martwe, skoro właśnie dostałem wezwanie na policję w tej sprawie!

I to w charakterze radka.

Nie wiem ile jeszcze trzeba pokazać ludziom dowodów, żeby przekonać ich, że żyją w systemie o charakterze totalitarnym. No bo jeżeli nawet zbiórka pieniędzy wymaga zgody i nadzoru ministra, to nie ma mowy o żadnym obywatelskich charakterze społeczeństwa! Jesteśmy wszyscy traktowani przez państwo jako poddani, a nie jako ludzie, którym państwo ma służyć.

Hugo Kosiński, twórca radia KonteStacja, powiedział kiedyś: "czuję się w tym kraju jak w parodii rzeczywistości".

Ja też.

Szczególnie teraz, kiedy w jednym uchu słyszę jak premier Pawlak głosi chęć wspierania twórców gier, bo to takie fajne innowacyjne technologie, a w drugim mam ciszę, bo nikt z rządzących nie piśnie nawet, że należy kompletnie znieść, skasować, wymazać w cholerę to idiotyczne, niepotrzebne i głupie prawo zakazujące zbiórek publicznych bez zgody ministra!

Czy rządza władzy i chęć kontrolowania naszego życia do tego stopnia przesłoniła tym ludziom trzeźwość osądu, że widzą w tym prawie cokolwiek pożytecznego?

Rząd chce nam pomóc? Owszem, może. Wystarczy, że zlikwiduje swoje własne bariery. Niech przestanie karać za to, co nikomu nie przeszkadza i da po prostu ludziom robić swoje, zamiast tracić czas na pisanie podań o pozwolenia, na rejestracje, sprawozdania i chodzenie na policję!

W charakterze radka, na dodatek.

Wszyscy mówią i piszą to samo. Pisze o tym Michał Szustak na portalu antyweb.pl. Sos Sosowski, twórca gry MxPixel, która nieprzeciętny sukces odniosła, w wywiadzie na rgpgamer.pl krytykuje ustawę, która wymaga pozwolenia ministra, żeby twórca mógł zebrać pieniądze na stworzenie gry.

I teraz ja mam iść na policję, żeby zeznawać w sprawie ukarania kogoś, że śmiał zbierać pieniądze bez pozwolenia na mocy prawa, które czyni Polskę pośmiewiskiem Europy.

Kiedy przestaniecie być tak bierni? Co musi się stać, żebyście zaczęli od państwa żądać, a nie żebrać? Żebyście zrozumieli, że nikt wam wolności nie da kiedy milcząc zgadzacie się na stan faktyczny?

Jeżeli sam nie możesz zrobić więcej, to przynajmniej wspieraj tych, co już coś robią. Reklamą, linkowaniem, pieniędzmi - tak, wbrew prawu, jeżeli trzeba! Bo są rzeczy większe, jak sprawiedliwość i słuszność, i czasem się za nie płaci. Cóż w tym dziwnego, że płaci się za to co wartościowe? Tym lepiej. Jest z czego być dumnym.

Więc jeżeli sam nic nie robisz, przynajmniej wspieraj innych. Chociaż tyle. Może wystarczy.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Chwała Wam Dzielni Policjanci 34

Jak donosi "Kurier Lubelski" i "Dziennik Wschodni", w czwartek 12 stycznia 2012 lubelscy policjanci sprawili, że czujemy się znów bezpieczniej. Weszli mianowicie do Padbaru, i zabezpieczyli konsole do gier i płyty.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.