Martin Lechowicz

Wiedza o finansach przeciętnego redaktora

To zdarzenie miało miejsce już prawie rok temu, ale dopiero teraz zwróciłem na to uwagę.

Otóż darzony nabożną czcią guru wyznawców zysku pasywnego, dobrodziej wszystkich obrzydliwie bogatych i sztucznie uśmiechniętych ludzi w krawatach, autor książki "Bogaty ojciec, biedny ojciec" i dziesięciu następnych, w których pisze to samo tylko innymi słowami, Robert Kiyosaki, niecały rok temu zbankrutował haniebnie i ironicznie.

Tak przynajmniej piszą w nagłówkach rozmaite gazety kiedy się przeszuka Google.

Jak ktoś ma blade jak dupa owsika pojęcie o finansach to po minucie szukania informacji o tym co naprawdę się stało, doznaje kolejny raz wrażenia, że dziennikarze są analfabetami.

Bo co się stało naprawdę?

  1. Zbankrutował nie Robert Kiosaki, tylko spółka Rich Global LLC, która ma odrębną osobowość prawną. Kiyosaki Rich Global to są dwie różne osoby. Mylić jedną z drugą to tak jakby mylić Niemcy z Francją.
  2. Sąd nakazał spółce wypłatę komuś-tam 24 mln dolarów. Więc Kyiosaki, korzystając z własnej dobrej rady (kto czytał książkę ten wie) ogłasza niewypłacalność firmy i po problemie. Spółka odpowiada do wysokości majątku, więc bankructwo to świetny sposób na uniknięcie spłacania zobowiązań.
  3. Sam Kiyosaki ma jakieś 80 mln dolarów. Więc gdyby nawet osobiście chciał spłacić dług firmy (a nie musi, bo to nie jego dług, tylko firmy) to by mógł to zrobić i nawet by nie poczuł.
  4. Jego wierzyciel jest zapewne finansowym analfabetą, jak większość ludzi zresztą. Wiadomo było, że domaganie się pieniędzy na siłę od spółki skończy się zawsze przegraną. Bo jak przegra to nic nie dostanie, a jak wygra to spółka ogłosi bankructwo i wtedy dostanie odpowiedź: "nie mamy pańskich 24 mln i co pan nam zrobi?" Po to ma się spółkę: żeby bezpiecznie zarabiać i satysfakcjonująco bankrutować.

Z tych kretyńskich artykułów, w których łatwe uniknęcie problemów przez zaradnego i zapobiegawczego faceta przedstawia się jako sromotną klęskę, wynika, że autorzy nie umieją czytać ze zrozumieniem. Pewnie dlatego, że nie rozumieją co to jest bankructwo, na czym polega odrębność prawna spółki oraz nie wiedzą, która liczba jest wyższa: 24 mln czy 80 mln.

Brak wiedzy szkodzi. Słuchanie przygłupów jeszcze bardziej.

Że już o komentarzach do tych nonsensów nie wspomnę.

A tymczasem w mojej bidnej rzeczywistości nastąpił kolejny sukces! Oto zarobiłem na reklamach do gry 1 centa!

Dziękuję niniejszym serdecznie temu nieznanemu dobroczyńcy, który kliknął w reklamę. Być może uznał, że jest ciekawsza niż gra.

Z drugiej strony właśnie mi przyszło do głowy, że czas poświęcony na podziękowania jest wart znacznie więcej niż 1 cent. Dlatego od kolejnych raczej się powstrzymam.

A na koniec nowa rzecz na stronie dla co namiętniejszych czytelników: zamiast wchodzić i sprawdzać czy pojawiło się tu coś nowego, możesz teraz zapisać się i dostawać informacje o nowych wpisach mailem.

Nie wiem jak wy, ale ja mam zawsze opory przed podawaniem gdzieś swojego maila nieznanym serwisom. Więc się postarałem i wysyłam przez serwis MailChimp. Oni spamu nie tolerują i są bardzo rzetelni. Wypisać z listy można się w każdej chwili bez śladu, więc warto wypróbować jak to działa. To najwygodniejszy sposób subskrypcji, wygodniej nawet niż przez RSS.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Najlepszy e-book w Polsce!

Z czterech książek, które wydałem, ta jest moja ulubiona - Martin Lechowicz.

Jak sobie radzić z firmą, która ma cię głęboko 19

Zachciało mi się kupić gitarę.

Elektroklasyczną tym razem. Bo postanowiłem wrócić do swoich korzeni gitarowych.

Nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupować gitarę na Allegro. Gitar się tak nie kupuje, sam to wiele razy mówiłem. Ale, że to miała być gitara raczej do treningu i do nagrywania na YouTube, a nie koncertowa, a do tego pieniędzy dużo nie miałem, znalazłem coś taniego i kupiłem...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.