Martin Lechowicz

Wróciłem do gniazda

Zrobiłem 600km motorowerem z Lublina do Krakowa i z powrotem.

Przyjechałem i nigdzie już nie jadę, bo mam skórę jak Indianin. Za parę dni będę mieć skórę jak Arab, i wtedy pojadę. Na VII Dni Jakuba Wędrowycza.

Kto czytał Pilipiuka ten wie, że Jakub pochodzi ze wsi Wojsławice. Kto nie czytał, ten nie wie, ale ktoś mu może powiedzieć.

Nie mam pojęcia czego się spodziewać. Nigdy nie byłem, książek nie czytałem (no co? nie zdążyłem - byłem zajęty pisaniem własnej). Jeżeli będzie bimber, spróbuję przed nim uciec. Już za późno, żeby nie jechać, bo napisali na oficjalnej stronie, że jadę.

Przydałoby się coś sprośnego napisać na tę okazję, korci mnie. Ale mam tyle roboty, że pewnie nie zdążę. Zaraza z tą pracą, żeby człowiek nawet w wakacje nie mógł spokojnie na dupie posiedzieć i piosenkę biesiadną na trzech chwytach zmajstrować.

Ni ma letko, zarabiać trzeba. Biedni emeryci, studenci, naukowcy, uczniowie, urzędnicy administracji publicznej, członkowie rządu, pracownicy ZUS-u, sądownictwa i urzędów skarbowych przecież na siebie nie zarobią.

A coś jeść muszą, sierotki.

O, teraz nagle poczułem mocną potrzebę pobytu na Dniach Jakuba Wędrowycza.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Elektro-sklepik

Wspieraj barda! E-booki i piosenki, każda piosenka za złotówkę. Tanio jak Chinach!

Trotyl 13

Od trzech dni wszyscy znowu zaczęli gadać o sprawie na "S".

I nie chodzi mi tu wcale o "Solidarność". Ani "Składki na ZUS". Wiecie, o co mi chodzi.

Okazało się we wtorek, że we Wraku (sami-wiecie-czego) znaleziono trotyl. Trotyl, dynamit, proch strzelniczy, do wyboru. Za co drugim fotelem. A nitrogliceryny tyle, że można było w niej pływać...

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.