Martin Lechowicz

Wyraźnie niebezpieczna

Widzieliście kiedyś recenzję filmu z perspektywy katolickiej?

Nie? No to proszę bardzo.

Sposób oceniania filmów z perspektywy katolickiej (nie mylić z chrześcijańską) podniósł mi brwi o co najmniej dwa centymetry. Okazuje się, że według autorów tej strony każdy film istnieje po to, żeby szerzyć.

Co szerzyć? A, to już różnie: albo katolicyzm, albo satanizm. Albo pedofilię albo wartości chrześcijańskie. Przy czym może to być trudne do wykrycia, bo bywa, że 98% filmu nie jest w ogóle ważna, a tylko 2% świadczy o natarczywej propagandzie zepsutych autorów.

Rozróżnianiem tego, co jaki film szerzy, zajmuje się strona kulturadobra.pl.

Jak można się spodziewać, większość filmów ma ocenę "wyraźnie niebezpieczny". Właściwie to nie wiem po co w ogóle jakieś złożone oceny, skoro wszystko co oceniają sprowadza się do jednego: albo jest katolickie albo jest niebezpieczne. I tyle. Okazało się, ku mojemu rozradowaniu, że nawet film "Titanic" jest "wyraźnie niebezpieczny"!

Niebezpieczeństwo polega na tym, że jak katolik zobaczy na ekranie, że ktoś seksi się w samochodzie bez zezwolenia księdza, to grozi to tym, że za chwilę on zacznie robić to samo. O to musi chodzić, bo co innego mogłoby być tu niebezpieczne? Że mu stanie?

Autorzy strony zakładają bowiem, że prawdziwy katolik jest niedorozwinięty do tego stopnia, że zrobi wszystko co tylko zobaczy na filmie. Dlatego właśnie każdy film ze słowem "dupa" należy klasyfikować jako "wyraźnie niebezpieczny". Bo inaczej rzesze katolików zamiast "dzień dobry" zaczną mówić "dupa".

Jestem pod wrażeniem, że traktowanie katolików jak kompletnych idiotów, jak tępe bezwolne owce bez własnego rozumu, spotyka się z wdzięcznością z ich strony. I że publikacje wyrażające niedorzeczną paranoję ich autorów, bombardujące niesmaczną przesadą w osądzaniu wszystkiego co się rusza, nie zbierają żniwa w postaci soczystych komentarzy katolików wkurzonych na to, że robi się z nich publicznie pomylonych przygłupów.

Jak widzicie staram się nie dopuszczać do siebie przerażającej myśli, że być może są oni pomylonymi przygłupami i właśnie dlatego błogosławią każdego, kto ich traktuje jak dziecko specjalnej troski.

Tak czy owak, jeżeli brakuje wam rozrywki w internecie, polecam przeczytać parę recenzji ze strony kulturadobra.pl. Ubaw po pachy.

comments powered by Disqus

Zobacz też:

Martin in English!

Dla tych, co chcą poznać Polskę.

Film "Drogówka" Smarzowskiego (2013) 12

W 2013 Smarzowski, autor fantastycznego filmu "Wesele", wypuścił w świat film Drogówka. Reakcje były łatwe do przewidzenia: ci, którym się "Wesele" podobało krzyknęli "hurra", ci którym się nie podobało jęknęli "o nie, znowu". Jak to w Polsce: za albo przeciw, tertium non datur.

© Martin Lechowicz 2016. Wszystkie prawa i tak dalej.